Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1114 postów 561 komentarzy

Wojnę o Karabach wygrała… Rosja

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

No i Rosja znowu wymknęła się z pułapki, wygrywając wojnę... ormiańsko-azerską.

Wojska Azerbejdżanu rozsądnie zatrzymały się, choć były już w stanie wkroczyć do Stepanakertu, zaś Armenia kosztem strat i zniszczeń znalazła się w punkcie, w którym mogła być już półtora roku temu, gdyby nie odrzuciła Planu Ławrowa. To oczywiście pewnie nie koniec sporu, ale ważny krok w stronę uspokojenia jednego z kluczowych frontów w przededniu powrotu Stanów Zjednoczonych już nie tylko do polityki antyrosyjskiej, ale i antytureckiej. Tym bardziej optymistyczne wydaje się, że nawet w tak trudnej sytuacji ani Moskwa, ani Ankara nie dały się sprowokować, oszczędzając siły na odparcie wspólnego wroga.

 

Niepotrzebne emocje kibiców

 

Znacznie mnie zrównoważenie od głównych graczy zachowywali się, jak to często bywa, kibice. Choć konflikt ormiańsko-azerski jest dla Polski co najmniej egzotyczny – na jakiś czas rozgrzał przynajmniej część politycznego internetu w naszym kraju, co oczywiście można by łatwo wyśmiać, gdyby jednak nie stanowiło to okazji do przypomnienia kilku skądinąd znaczących zasad (geo)polityki. Oto na nieszczęście przede wszystkim dla siebie samych, Ormianie podczas tej odsłony konfrontacji przejawiali zachowania kojarzące się ze znaną charakterystyką polskiej szlachty wojującej z Chmielnickim:

 

- jakiś sukcesik? huha, na pal chamów, żadnych układów, bigosować!

 

rany piławieckie, biją nas, biją, za co, układy, tylko układy, kapitulować, natychmiast kapitulować, oddajmy im wszystko!

 

Tak mniej więcej wyglądały także relacje z tej wojny w ormiańskiej propagandzie i jej odbiciu u spontanicznych polskich przyjaciół. O ile jednak czy to emocje, czy celowe granie na nich jest zrozumiałe u Ormian, o tyle wariactwo, jakie opanowało niektórych Polaków jest kolejnym dowodem jak dziecinno-kobiece jest podejście wieku naszych rodaków do geopolityki. "Bo my kochamy Ormian…". A co to do licha ma wspólnego z polityką? To coś jak z "przyjaźnią polsko-węgierską". Przez całe dekady Węgrzy na te wybuchy polskiej miłości patrzyli zawsze, jak patrzyłby każdy na dalekiego sąsiada przy każdej okazji rzucającego się na szyję i zanoszącego okrzykami o szczerości swego uczucia. O miłości do Amerykanów, niczym w latach 20-tych do Francuzów nie ma już nawet co wspominać. Stąd też właśnie biorą się zabawne, acz nużące nieporozumienia, bo tacy geopolitycy w krótkich majtkach przenoszą potem własne mechanizmy obsesyjne na próby dyskusji "...a bo wy kochacie tych..., a ty to nienawidzisz tamtych...". A to są tylko interesy. "Lubić" to można kluski z serem, a nie cały naród, zwłaszcza cudzy. A nawet, gdy się lubi - to i tak nie powinno mieć znaczenia.

 

Ormianizm niczym syjonizm?

 

Ja sam skądinąd dzięki aktywności stalkerklubu ormiańskiego w sieci po raz trzeci w życiu dowiedziałem się, że wyglądam na Turka (pardon, oczywiście "turka"). Ba, co tam wygląda - jestem ewidentnym osmańskim bisurmanem! Pierwszy raz zdarzyło się to przed laty, gdy ABW i BOR odmówiły mi jako jedynemu dziennikarzowi akredytacji na wizytę prezydenta Armenii (co zabawne, jeszcze Sarkisjana) w Lublinie. Po raz drugi otaksował mnie tak perski handlarz w Meszhedzie - a teraz zdobyłem wreszcie ostateczne świadectwo tureckości. Aż zacząłem się zastanawiać czy na pewno Operacja Nemesis chyba już się skończyła – choć całą winą, jaką znajduję w sobie jest to, że nie widzę sprzeczności, ani nawet STYCZNOŚCI między polską, a turecką racją stanu, ergo uważam za idiotyczne czynienie z "powstrzymywania panturkizmu" kwestii choćby tylko interesującej dla Polaków.

 

Żarty żartami jednak, ale to przecież tylko drobny przykład na kopiowanie przez propagandę ormiańską techniki szantażu moralnego, stosowanego dotąd głównie przez syjonistów. By zostać nowym Talat Paszą nie trzeba już bynajmniej wzywać do powtórzenia pogromów Ormian, a jedynie wystarczy wyrazić umiarkowany zastrzeżenie, że może natychmiastowe wypowiedzenie wojny Turcji nie musi być priorytetowym elementem polskiej racji stanu. Mamy więc do czynienia z tą samą strategią, co u syjonistów - nawet nie krytyka, ale cień braku entuzjazmu od razu kwalifikują nierozentuzjazmowanego jako co najmniej zwolennika, a w sumie od razu współwinnego holokaustu. Również analogiczne jest przytłaczanie rozmówców starożytnością narodu ormiańskiego – która przecież naprawdę nie ma już nic do rzeczy i nmogłoby co najwyżej prowadzić do hobbistycznego zainteresowania dziejami Albanii Kaukaskiej, ale już nie rozstrzygania o obecnej przynależność takiego choćby Szuszi. W ogóle zaś uroszczenia takie pochodzą z tej samej kuchni propagandowej, co upór w dowodzeniu, że przodkowie jakichś Chazarów nosili Arkę Przymierza, a każdy współczesny Grek, choćby miał pokolenia słowiańskich, frankijskich, normandzkich, kastylijskich czy... tureckich przodków - na pewno w prostej linii pochodzi od Odyseusza! To język propagandy, nie polityki, choć oczywiście niekiedy dla osiągania celów politycznych użyteczny.

 

Kto naprawdę przegrał?

 

Tym razem jednak żadnych celów nie uzyskała ani Armenia, ani ci, którzy dwa lata temu wpłynęli na zmianę ekipy rządzącej w Erewaniu, rok temu sami próbowali zaatakować Azerbejdżan, a teraz będąc stroną broniącą się jakoś dziwnie mniej uwagi poświęcali ochronie własnej ludności, a więcej próbom umiędzynarodowienia konfliktu. W rezultacie mieliśmy do czynienia w pewnym zakresie z czymś w rodzaju mikropowtórki z wojny iracko-irańskiej w realiach XXI wieku - z Azerami zamiast Persów, idącymi wolno, ale solidnie naprzód wobec mniejszej armii, teoretycznie lepiej wyposażonej. I taktyka ta jak widać się opłaciła, podczas gdy Ormianie zmuszeni byli przyznać, że samą miękką siłą się wojen nie wygrywa. A zatem rację mieli ci, którzy na początku ostrzegali, że premier Paszynian popełnia błąd pewnego znanego pożeracza krawatów z sąsiedniego kraju.

 

Oczywiście też, nawet co do celów podtrzymywania konfliktu po stronie armeńskiej – skazani jesteśmy na domysły. Nie wiemy na pewno co się działo w ormiańskich centrach kierowniczych. Faktem jest, że Nikola Paszynian bardziej chyba chciał dobić konkurencyjny klan stepanakercki (obalony dwa lata temu i tradycyjnie uznawany za autentyczniej pro-rosyjski) niż realnie wygrać z Azerami. I to pozostaje nadal pewną niewiadomą wewnętrzną, w sytuacji porażki tak wojennej, jak i politycznej obecnych władz i jedynie rozwścieczenia wszystkich posiadających bezpośrednie związki z wprost zagrożonym i mocno okrojonym Karabachem.

 

Porażka twórców pułapki, w którą miały jednocześnie wpaść tak Rosja, jak i Turcja jest tym wyraźniejsza, że jeśli ktoś postawi tezę "celem było zrażenie Ormian do Rosjan" - to gra również nie była warta świeczki. O ile bowiem akurat Ormianie zmian sojuszy się nie boją, od pokoleń starając się grać na Zachód, zwłaszcza Francję, to realnie wpływy rosyjskie w Armenii znacznie osłabły po 2018 r. Rosja nie może więc Armenii "tracić" - bo jej nie ma, tak jak nie miała bynajmniej Ukrainy w 2014 r. Jednocześnie zaś nie sposób nie dostrzec, że jeśli obecne porozumienie się ustabilizuje - to choć trochę dynamiczniejsza i zrównoważona jak dotąd  polityka rosyjska może co najmniej odzyskać część zagubionych jakiś czas temu pozycji na Zakaukaziu i zamiast skłócić Moskwę z Ankarą i Baku – tylko umocnić współpracę tych stolic, przy jednoczesnym odtworzeniu związków z Armenią, przy utrzymaniu dobrych relacji z Iranem. A oznacza, jak wspomniano, zabezpieczenie ważnej flanki w sytuacji, gdy znów może dojść do eskalacji na Ukrainie, w Donbasie i rejonie bałtyckim.

 

Tak czy inaczej więcś, nie mając wcale zbyt korzystnej pozycji wyjściowej – tę partię we właściwym sobie, defensywnym stylu wygrał Władymir Putin.

 

Konrad Rękas

Xportal.pl 

KOMENTARZE

  • Dokładnie...
    Ważne.

    https://fakty-kontra-news.neon24.pl/post/158779,rosja-stolica-karabachu-jest-bezpieczna

    A szczególnie niektóre tam komentarze.

    Pozdr. :)
  • 5 *****
    Takie są fakty.

    ":Ormianie krytykujący Rosję muszą odciąć sobie brudny język ”- powiedziała w RTV.

    Redaktor naczelna kanału RT TV Margarita Simonyan ostro zaatakowała kanapowych krytyków, którzy są niezadowoleni z wyniku konfliktu w Karabachu i mają czelność winić za to Rosję.

    „Każdy Ormianin, który odważy się teraz krytykować Rosję, powinien odciąć sobie swój plugawy i brudny język.

    Obywatele Armenii mogą tylko samych siebie winić i krytykować. Za doprowadzenie do władzy narodowego zdrajcy, który pokłócił się z jedynym historycznym obrońcą narodu ormiańskiego, stworzył warunki wstępne do tej wojny.

    " Gdzie jest jego Soros, Departament Stanu, Pentagon, Macron, kto jeszcze tam jest ? Nie mogą cię znaleźć ? ? ? .

    Każdy Ormianin powinien zrozumieć jedno: gdyby nie Rosja postawiła Azarbaidżanowi zaporę i ultimatum, to Armenia jeszcze w tygodniu mógłaby stracić cały Karabach."

    " To wszystko. A ten co ma pretensje do Rosji to niech oburza się na Paszyniana lidera Armenii i zapyta szefa Karabachu ”- mówiła w RT Simonyan.
  • Dla rozjaśnienia mózgów.
    Sprawa z Armenią jest jaśniejsza niż by mogło się wydawać.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    „Paszynian prowadził Armenię od wyzwania i szkalowania Rosji do porażki w Karabachu i to w całkowicie wyraźny i znaczący sposób.

    Podczas gdy Azerbejdżański Sztab Generalny pracował przez kilka lat pod dowództwem tureckiej armii doświadczonej w wojnie z Kurdami i Syryjczykami, Paszynian (Erewań) rozwiązał cały sztab
    związany współpracą z Rosją i rozpoczął czystki w armii armeńskiej. By przypodobać się NATO, USA.

    Zamiast przygotowywać się do wojny, która była nieunikniona już od 27 lat i budować umocnienia, gromadzić broń i przeprowadzać szkolenia bojowe wszystkich jednostek wojskowych,

    ten rusofob Paszynian prowadził Armenię do zachodniej "demokracji" . Budując to dzieło na robieniu przez 2 lata z Rosji glównego wroga.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    „Zamiast każdego ranka zaczynać od studiowania mapy świata, na którym Armenia jest otoczona przez wrogów, a potem co rano wysyłać Putinowi telegram z zapewnieniami o lojalnych uczuciach, życzeniem zdrowia i dobrobytu, to ten idiot lub jeszcze gorzej bo zdrajca żywotnych interesów własnego ormiańskiego narodu.
    Ten rusofobiczny Paszynian nie spełnił nawet jednej grzecznej prośby skierowanej do Rosji jako jedynego gwaranta przetrwania Armenii.

    A tak naprawdę to Paszynian powinien dla dobra Arnenii zostawić naród ormiański w spokoju.

    Warto przypomnieć, że ​​w 1660 r. Kupcy ormiańscy podarowali carowi Rosji Aleksiej Michajłowiczowi słynny „Diamentowy Tron” na znak lojalności.

    „A ich następca wyniesiony na stanowisko premiera przy pomocy ulicznych oszołomów, ten idiot Paszynian, nawet zgodnie ze standardowym protokółem dyplomatycznym, nie przyjechał na lotnisko, podczas wizyty Putina w Armenii 1 października 2019 roku.

    Zgodnie ze „wschodnim protokołem”, który Paszynian miał wchłaniać z mlekiem matki, było to równoznaczne z otwartą zniewagą, która nie mogła pozostać bezkarna ”- !!!

    Putin wie jak postępować z ulicznym gnomem który obją stanowisko premiera nie po przez demokratyczne wybory ale za pomocą zidiociałego tłumu i rzucanych kamieni na poprzednią wladzę.
    Władzę która utrzymywała jednak przyjazne relacje z Rosją czyli jedynym gwarantem bezpieczeństwa Armenii.
  • Należy mieć tylko nadzieje, że
    Ormianie dostali nauczkę - a wynikająca z tego nauka - w las nie pójdzie.
    Wniosek?
    Polacy też dostali podobną nauczkę - tylko wynikająca z tego nauka do wszystkich jeszcze nie dotarła - ale dotrze.
  • Paszinian jest intensywnie poszukiwany
    przez skleconą w afekcie opozycję.Jak na razie bezskutecznie.
    Ale żeby nie marnować dnia to napotkaną po drodze siedzibę fundacji Sorosa rozgromiono w jasną cholerę.(lepiej późno już wcale)


    https://www.youtube.com/watch?v=LUSFlPRNqiQ
  • Autor
    Że wygrała Rosja nie ulega wątpliwości. Putin okazał się tu "wybitnym szachistą" i zdołał upiec trzy pieczenie na jednym ogniu, a być może nawet cztery. Niespodziewane zawarcie pokoju /bez udziału Turcji/ i szybkość przerzucenia wojsk rozjemczych do Karabachu, musiało kompletnie zaskoczyć "obronny" pakt NATO i samego "Sułtana". Pośrednim współtwórcą tego sukcesu jest częstokroć ośmieszany, lecz na swój sposób "wielki" - Trump - najbardziej niedoceniany prezydent w historii "pastuszego imperium".
  • Zgadza się. > 5 ☆
    Pozdrawiam.
  • I są dwaj kolejni zwycięzcy tej kilkutygodniowej wojny na Zakaukaziu: Turcja i Azerbajdżan
    Rosja bez jednego wystrzału (no, był pojedynczy celny wystrzał, patrz poniżej), uzyskała strategiczna bazę, zarówno wojskową jak i kulturową w postaci Nagornokarabahu, autonomicznej prowincji Azerbajdżanu.

    Azerbajdżan odzyskał znakomitą większość terenu, utraconego w 1994 na rzecz Armenii. Ponoć z zajętych podówczas terenów wypędzono aż 800 tysięcy Azerów.

    No i Turcja, rzeczywiście bez jednego wystrzału, powiększyła swe wpływy w Azerbajdżanie, jako ze to ona przygotowała armie azerską do walk w górach, z masowym użyciem ŚMIERCIONOŚNYCH dl czołgów dronów, których Armenia od "ruskich" nie chciała kupić.

    Padł jednak jeden śmiercionośny wystrzał. Było to w nocy z 9 na 10 listopada, w okresie gdy "po cichu" jednostki rosyjskie zmierzały już, z ich bazy w Armenii do Nagornokarabahu, z powietrza "przykrywane" rosyjskim helikopterem MI-24. O tej, wtedy trzymanej w tajemnicy akcji, prawdopodobnie nie powiadomiono jeszcze lokalnych azerskich sił p-lot, których radar "wyczuł" coś lecącego nisko, w pobliżu granicy z Azerbajdżanem, i weń wystrzeliły. "Ranny" helikopter przyziemił na terenie Armenii, ale tylko jeden żołnierz z jego 3 osobowej załogi, to przeżył. Rosja te sprawę stara sie wyciszyć, Azerbajdżan natychmiast zgłosił sie z przeprosinami.















    aerbajdrzanem
  • Cudzymi rękami działają!!
    Rosja znów ma enklawę bez wysiłku!!

    I już nie wyjdzie stamtąd dobrowolnie

    Czyli z użyciem azerskich osiłków

    Którzy zawładnęli częścią spokojnie



    Czy to był układ Rosyjsko-Turecki?

    W zamian za odstępstwa w innych układach?

    Wykorzystując szał w USA zdradziecki

    Komunistycznych warchołów, paradach
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031