Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1105 postów 560 komentarzy

COVID bez końca

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Chciałem tak tylko spytać wszystkich przekonujących mnie parę tygodni temu, żebym już dał spokój z tym COVIDem, "bo nikogo to już nie interesuje i wszystko przysycha": to co, już wam przyschło?

 A co do reszty wiernych... Cóż, jak to jest - dziewiąty miesiąc wierzyć w skuteczność i celowość lockdownów itp. i jeszcze upierać się, że to "postawa naukowa"?

 

Na którymś z kanałów lecą stale powtórki "Tudorów". Tam również był wątek zarazy - król i jego dworzanie gnają konno przez angielskie wzgórza gorliwie zasłaniając twarze - bo przecież morowe powietrze zabija! Następnie odymiają wszystko, czego mają dotknąć - i w tym miejscu już druga część publiczności przed telewizorami przestaje się śmiać i patrzy z namysłem na własne gęby w maseczkach. Przecież następną naukową procedurą - będzie palenie ognisk na skrzyżowaniach! Wtedy też lekarze i uczeni przysięgali, że to pomaga...

 

Naturalność strachu

 

Oczywiście, że strach jest zrozumiały. Taki ratownik też znakomicie pojmuje przerażenie tonącego. Do tego stopnia, że aż czasem sam musi go trochę podtopić, by histerycznymi spazmami nie utrudnił ratunku i nie zabił także ratującego. Z kolei próbuje się nam wmówić, że istotą wspólnotowości jest założenie "zbiorowość nie może sobie pozwolić na utratę choćby jednej jednostki". A przecież to absolutna sprzeczność i wspólnotowości przeciwieństwo! Mrowisko trwa pomimo, a często dzięki śmierci nie pojedynczych bynajmniej, ale mas mrówek. Wspólnota paraliżowana strachem o każdego swego członka - w ogóle nie mogłaby istnieć ani funkcjonować. A zatem nie byłaby wspólnotą, tylko grupą przerażonych osobników. Zadaniem prawdziwej wspólnoty jest taki naturalny, pierwotny strach organizować, a co za tym idzie - opanowywać.

 

Jasne, ludzie nie są mrówkami, ale czy ci wszyscy nagle nawróceni na błędnie nazywany wspólnotowością terrorystyczny kolektywizm naprawdę wierzą, że sukces przyniosłaby taka taktyka jednego z patronów poświęcania nawet nie jednostek, ale mas – oczywiście dla dobra ogółu: "Towarzysze, to postanowione. Nie bronimy Moskwy, nie wolno nam pozwolić sobie na stratę choćby jednego czerwonoarmisty. Przecież oni się boją o życie! Ci nieodpowiedzialni liberałowie, którzy wciąż naruszają przepisy i strzelają do Niemców - natychmiast mają przestać! Bo dostaną mandaty... Podpisano: Stalin, Generalicovidssimus". Tak by to ich zdaniem miało wyglądać?

 

Jest naturalne, że wraz z rozwojem cywilizacyjnym tak jak kiedyś śmierć tysięcy nie robiła większego wrażenia, tak dziś nawet zgon jednostek okazuje się trudny do zaakceptowania. To jednak, co naturalne nie jest, to samo podjęcie akcji czy choćby jej pozorowanie, jakby już w zasięgu rządów było zapewnienie na Ziemi powszechnej nieśmiertelności. Skoro bowiem wiemy, że tych nielicznych zgonów jakoś tam związanych z COVIDem nie uda się uniknąć - cała ta otoczka terroryzowania świata nie ma najmniejszego sensu albo/i musi być prowadzona już stale. Przy takim ustaleniu priorytetów nie ma wszak innego wyboru niż chronić ludzkość przed... samym życiem, jako śmiertelną chorobą przenoszoną drogą płciową.

 

Naturalność frustracji

 

Równocześnie zaś mamy do czynienia z narastaniem frustracji, a co za tym idzie – także i histerii. Tak u tych wyczuwających i odczuwających dyskomfort zachowywania zdrowego rozsądku wśród wszechogarniającego amoku, jak i tych sparaliżowanych i oszalałych ze strachu. I konflikty będą tylko narastać. Oczywiście, problemem są nawet nie tyle sami ludzie panikujący z powodu koronawirusa, ale system finansowo-medialno-polityczny, który strach ten wywołał. Zarazem jednak tak jak w Matrixie - świadomość, że wirtualny policjant jest nieświadomy nie powstrzymywała Neo od jego eliminacji, bo przecież w każdej chwili mógł w takiego prawowiernego obywatela wstąpić agent Smith...

 

Tym bardziej zatem zauważyć należy, że skłócanie społeczeństwa poprzez podział na skrytoustych i zdemaskowanych - jest tylko na rękę rządzącym, skutecznie odwracając uwagę od coraz większego chaosu wywoływanego COVIDpaniką. Jednocześnie jednak uderzać musi pewne czytelne rozróżnienie. Oto generalnie osoby raczej bardziej niż mniej zdrowe na umyśle, nawet jeśli poza tym sympatyzowały/-ują z partią rządzącą - w znacznej części krytykują co najmniej skalę i zakres regulacji koronawirusowych, piętnują nadużycia, dostrzegają bezprawie. Natomiast szury wszelkiej maści, nawet jeśli dotąd dyszały zdrową nienawiścią do ekipy PiS - nagle w zakresie koronawirusowym ochotniczo stanęły w pierwszej linii wsparcia COVIDpolityki tej partii.

 

Czy nie daje do nieco do myślenia, zwłaszcza tym dotąd niezdecydowanym?

 

Nienaturalność umartwień

 

Wystarczy przecież myśleć i obserwować. Zwróciliście może np. Państwo uwagę, że COVIDianie robią się coraz bardziej obleśni i obsceniczni? A to publikują jakieś rysunki z oddawaniem moczu, a to tłumaczą noszenie masek eksponując penisy... Nie chodzi zresztą o sam prymitywizm przekazu. Taka obsesja fekaliowo-sexualna jest jednym z rozpoznanych objawów schizofrenii…

 

A propos zaś – powtórzmy, generalną zasadą jest "o nic tych wariatów nie pytać". Bo jeśli zaczniemy dociekać np. czemu zamyka się znów teatry, kina i siłownie, ale nie galerie handlowe - to nie otworzą bynajmniej placówek kultury i sporty, tylko domkną handel. Podobnie z kwestią barów - nie ma co się śmiać skąd wziął się pomysł koronawirusa zabójczego po którejś tam godzinie, a niegroźnego wcześniej. Będziemy rechotać - to zamkną całą gastronomię i tyle. I jest to po prostu konsekwentne. Stan epidemii ma wykluczyć wszelką aktywność kojarzącą się z rozrywką, relaksem, odprężeniem. Mamy być skupieni i myśleć wyłącznie o tym jak strasznie jesteśmy zagrożeni i jak wiele czyni się, by nas uratować. Pójście do teatru czy aby potrenować, podobnie jak zbyt długie siedzenie przy piwie i tym podobne zachowania - mogłyby wskazywać na beztroskę i lekceważący stosunek do stanu tragedii w jakim się znajdujemy, w związku z czym muszą zostać utrudnione w pierwszej kolejności.

 

Nieco kojarzy mi się to także z dyskusją, którą widziałem na którymś forum na początku całej tej historii. Jakiś Bogu ducha winny młodzian zadał na grupie lokalnej niewinne pytanie czy ktoś może podpowiedzieć jakie formalności należy dopełnić, by zainstalować solary. I zamiast odpowiedzi dostał setkę zrugań od ostatnich jak śmie myśleć o głupiej fotowoltaice, gdy wokół ludzie umierają! Mówiąc krócej - mamy się umartwiać, kropka. O żadnych nawet podobieństwach do normalnego życia nie może być nawet mowy.

 

I może to i dobrze, bo zbyt szybko przyzwyczajamy się do wszelkich rygorów i pozornych tymczasowości. A tak będzie przynajmniej jasne - czy żyło się w epoce sprzed, czy po zamknięciu teatrów... Na marginesie zaś - i niech to w końcu wybrzmi - pracowników kultury skazanych na wegetację za wypłaty często na granicy minimum socjalnego - jest trzy razy więcej niż wszystkich kiedykolwiek zarażonych koronawirusem razem wziętych! Dokonywana bezmyślnie dewastacja branży artystycznej i kulturalnej jest zatem znacznie bardziej społecznie dotkliwa niż wszelka groza wytwarzana na bazie wojny z kaszelkiem.

 

Nienaturalność zakazów

 

Szaleństwo kolejne - żeby pojąć recepcję prawa w Polsce - wystarczy sobie przypomnieć, że już przy poprzednich godzinach senioralnych w sklepach rozumiano je tak: "w godzinach 10-12 obiekty handlowe i usługowe są zobowiązane do świadczenia usług wyłącznie osobom powyżej 60. roku życia" = "w innych godzinach osobom 60+ NIE WOLNO robić zakupów".

I bywały o to grube awantury... Że co, że tak nie jest napisane i przecież od razu widać i wszyscy wiedzą?

 

Otóż nie! Polak nigdy nie uwierzy i nie przyjmie do wiadomości, że co nie zabronione itd... Każdy zakaz Z MIEJSCA budzi dziesiątki pytań czy oznacza również niedozwoloność kolejnych rzeczy i zachowań - bo taka rozszerzająca interpretacja jest wręcz powszechnie oczekiwana! Nadto zaś Polak w żadnych okolicznościach nie zawierzy własnym oczom i własnemu rozsądkowi w konfrontacji z przepisem. Z góry zakłada, że musi on znaczyć coś innego (przeciwnego) niż znaczy, a jeśli wydaje się jasny i zrozumiały - to oznacza właśnie, że się go rozumie źle. I wreszcie Polaków (mimo ich całego jakośtobędztwa) przez historię prowadzi przeczucie, że jeśli tylko może być gorzej - to będzie. Zwłaszcza jeśli chodzi o zakres oddziaływania władzy, polityki i prawa.

 

Jest to oczywiście przeczucie w 100 procentach słuszne…

 

Bo weźmy i to: im bardziej restrykcyjne (i nonsensowne) COVIDregulacje są wprowadzane - tym bardziej rzuca się w oczy postawa wdrażających je polityków. A to jakiś poseł czy minister gdzieś sobie beztrosko pojedzie, żadnych masek oczywiście nie potrzebując - a to wręcz w dobę zdrowieją z choroby mającej ponoć w męczarniach trwać tygodniami. Co zabawne jednak, niektórym wcale nie zmniejsza to paranoi. "Pewnie się gdzieś szczepią/leczą na boku, a przed zwykłymi ludźmi chowają!". Ta "myśl", że "tak naprawdę, to jest jeszcze znacznie gorzej" niż widać na własne oczy - jest od początku jednym z głównych motorów psychozy. Przysłaniając dość oczywisty wniosek, że im bliżej ośrodków decyzyjnych - tym dokładniej widać po prostu znikomą skalę zagrożenia.

 

Naturalny bałagan w ochronie zdrowia

 

A ta cały czas nie przekracza bynajmniej możliwości samoobrony tak ze strony zdrowego organizmu, jak i… zdrowego państwa. Wyjaśnijmy bowiem na przykład o co chodzi z "wyczerpaniem możliwości opieki zdrowotnej". Sztuczka jest dość prosta. Wg danych ministerstwa zdrowia mamy obecnie w Polsce 11.100 respiratorów. Dużo, prawa? Prawda. Wydzielono więc zaledwie (?) 800 z nich jako "zastrzeżone wyłącznie dla pacjentów COVID". I już można spokojnie informować, że ich za chwile zabraknie, choć i to jest co najmniej naciągane... A pozostałe respiratory co, odpowiedziały ogniem i odleciały na Marsa?

 

W podobny sposób wojewodowie informują o zajętych łóżkach. Po pierwsze - po wrześniowych redukcjach nadal oficjalnie nie osiągnęły one stanów z marca, bo po prostu tego nie zarządzono. Po drugie zaś - małym drukiem na końcu komunikatów dopisuje się np., że informacja nie uwzględnia wszystkich poziomów, na jakie podzielono opiekę szpitalną. A zatem np. pomija się w komunikacie istnienie kolejnych 100 czy 200 łóżek w danym regionie. W efekcie mamy więc do czynienia z „pękaniem w szwach” oddziałów COVIDowych wyposażonych w całe 10 łóżek, podczas gdy przez ścianę jest 100 czy 200 pustych, na oddziałach wyłączonych z normalnej działalności – oczywiście pod pretekstem tegoż COVIDa! To się nazywa kreatywna sprawozdawczość - podstawa wielu sukcesów nie tylko obecnego rządu – w połączeniu z zastanawiającą w swym uporze skalą nieudolności.

 

Zamiast wyjaśnienia tych manipulacji jednak, odbierając prawidłowo sygnały strony rządowej, te o "braku zaangażowania lekarzy" oraz ich odmowie ochotniczej służby COVIDowi - wchodzimy właśnie w etap przerzucania lęków i frustracji społecznych na pracowników ochrony zdrowia. Co szczególnie zabawne - będą oni teraz odpowiadać także za decyzje systemowe podejmowane na szczeblu ministerstwa zdrowia i urzędów wojewódzkich, faktycznie dezorganizujących świadczenia medyczne w ciągu ostatnich 9 miesięcy. Cóż, jest w tym element pewnego paradoksu. Tak oto uczestniczący dotąd mniej lub bardziej czynnie w rządowej kampanii dezinformacyjnej na temat koronawirusa - teraz sami padną jej ofiarą, zgodnie z mądrością etapu "podpal lekarzowi co ma w garażu".

 

No, ale przynajmniej wreszcie będą jakieś realne ofiary tego całego COVIDa…

 

Naturalne szkodnictwo demokracji i parlamentaryzmu

 

Pierwszą ofiarą pandemii, padłą na samym początku – była zresztą prawda. Bo np. by  podstawowy pakiet fałszów, przekłamań i niedomówień wyłapać choćby z kolejnej odsłony dziwacznej wojny o zasłanianie twarzy – naprawdę wystarczyłby prosty zestaw pytań. Dziwne (?), że nie zadanych przez innych dziennikarzy:

 

- jak w obowiązujących przepisach opisana jest procedura wystawienia zaświadczenia o niezdolności do noszenia maseczki oddechowej?

 

- kto jest uprawniony do wystawienia w/w zaświadczenia: lekarz POZ, lekarz specjalista, obaj? i na jakiej podstawie, jakie badania lub historia choroby są wymagane?

 

- w związku z powyższym, jak finansowana jest w/w procedura i w jakiej wysokości?

 

- ile czasu mają osoby uprawnione do uzyskania przedmiotowych zaświadczeń, biorąc pod uwagę obecny stan kolejek do specjalistów, na badania oraz... gwałtowny rozwój teleporadnictwa świadczonego przez lekarzy POZ?

 

- jak rzekomy obowiązek udostępniania informacji o stanie zdrowia ma się do enumeratywnego określenia przesłanek legalizujących przetwarzanie tzw. wrażliwych danych osobowych, zawarty w art. 27 ustawy o ochronie danych osobowych oraz innych przepisów? 

I przede wszystkim - skoro poprzednie rozporządzenia mające nakładać rzekomy obowiązek zakrywania twarzy są rażąco niezgodne z przepisami aktu wyższego rzędu, czyli ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, to skąd bierze się przekonanie, że ogłoszona niedawno zmiana jest z tymi przepisami zgodna? A jeśli była zgodna – to czemu w trybie zupełnie księżycowym nagle zgłasza się zupełnie nową ustawę, regulującą to, co ponoć dotąd też było uregulowane? I to nadal – podobnie jak dotychczasowa praktyka, w oparciu o założenie, że „każdy zaraża, bo nie wiemy czy nie zaraża – a zatem musi być traktowany, jak zarażony, a więc i z zarażający”. Przecież to znaczy, że logika umarła na COVIDa razem z prawdą i praworządnością!

 

W tym kierunku idą także kolejne inicjatywy, na czele z zakazem protestów (obowiązującym już w kilku krajach) oraz postulatem penalizacji krytykowania COVIDpolityki zgłoszonym przez „Lewicę” (nawiasem mówiąc, jak Państwo sądzicie - co p.p. Czarzasty Śmiszek dostali od Jarosława Kaczyńskiego za firmowanie i zgłoszenie tego projektu, godnego pro-rządowych jastrzębi, a nie deklaratywnej nawet opozycji?). Również przeglądając tytuły prasowe łatwo znaleźć takie zaczynające się "Na marszu przeciw maseczkom widziano również nauczyciela X. Dyrekcja jego szkoły się odcina!". Takie pytanie mam do kolegów po fachu: gdzie jest dostępna ta lista zawodów, których przedstawicielom nie wolno uczestniczyć w takich manifestacjach? Na razie, jak rozumiem, zakaz ustanowiony przez kolegów z mediów - obowiązuje wykładowców akademickich, nauczycieli i lekarzy. A gdyby na demonstrację udał się np. kominiarz - to byłby to temat do publikacji w prasie lokalnej, zaledwie branżowej czy już ogólnopolskiej?

 

Niestety, na tym polega kolejny (który to już?) problem: "naukowe", legalne i jedynie słuszne okazuje się być zaprzeczanie prawu zadawania pytań, zaś same pytania zakrzykiwane są mantrą "reptilianie, Kraśnik, 5G, płaskoziemcy!". Przepraszam za skojarzenie, ale tak na początku lat 90-tych krzyczano na wszystkich dociekających czy naprawdę istnieje tylko jeden sposób reformowania polskiej gospodarki. Oczywiście "naukowy"...

 

Naturalność prawdy

 

Pytań zaś jest coraz więcej. Od przeszło 9 miesięcy padają te najważniejsze - o CEL działań pod prowadzonych pod ogólnym pretekstem „zwalczania pandemii”. Bez skutku. Nadal nie wiemy do czego decyzje władz (każda z osobna i wszystkie łącznie) w ogóle miałaby zmierzać, do jakiego konkretnego punktu: zerowej liczby zachorowań, zerowej liczby zarażeń, zerowej liczby zgonów - ale w jakim okresie, bezwzględnie czy w stosunku do innej wielkości, jakiej? Itd. Niestety, ciężko jest zgadnąć, kiedy skończy się coś, o czym nie wiemy ani jak się zaczęło, ani do czego służy

 

A z drugiej strony nikt, kto nie spadł dopiero co Marsa chyba ani przez moment i to od lutego począwszy - nie miał wątpliwości, że oni:

 

- po pierwsze nie wiedzą co robią,

 

- po drugie nie wiedzą po co robią to, co robią,

 

- a po trzecie nie można też było mieć żadnych złudzeń, że to co wyrabiają w ogóle mogłoby przynieść coś dobrego.

 

Gdybyśmy jednak usłyszeli odpowiedzi na pytanie o cel, daty, liczby – musiałyby to być konkrety, a przynajmniej coś do nich podobnego, tymczasem przez cały ten czas znajdujemy się w strefie COVIDowego PR-u. A dokładnie – w tym interesującym momencie, gdy rząd wykonuje kolejny wiraż na kole "ręce sobie urabiamy ratując was!", niezauważając przy tym, że właśnie wjechał w plamę "hmm, a co robiliście przez ostatni kwartał?". W ten sposób władza tworzy idealny kontekst dla potencjalnej krytyki nie dotykającej wprawdzie istoty całego problemu (czyli niewspółmierności restrykcji jako takich), ale pozwalającej powtarzać oskarżenia o zmarnowanie czasu, skupianie się na grze o stołki i tym podobnych wygodnych dla sejmowej opozycji tematach. Tymczasem w całym tym chaosie wyłowić należałoby raczej trzy fakty tak wielkie i oczywiste, że aż... pomijane:

 

Pierwszy - że gospodarka tego naprawdę długo już nie uniesie.

 

Drugi - że mamy do czynienia nie z przeciążeniem, ale pogłębiającą się dezorganizacją ochrony zdrowia, w dodatku bez celu i efektów pochłaniającą coraz większe środki.

 

I po trzecie, że stopień uciążliwości społecznej całego tego przedstawienia - został już dawno przekroczony.

 

To jednak również konkrety – a przecież ani o konkretach, ani o faktach zajęci COVIDpolityką dżentelmeni rozmawiać nie mają najmniejszego nawet zamiaru. Zaś ci zachowujący jeszcze zdolność myślenia – stają bezradni wobec skali kłamstwa i szkodnictwa. Niestety bowiem, wbrew temu, co niektórzy sądzą albo w co chcieliby wierzyć - w praktyce często nie da się pokonać ni powstrzymać zinstytucjonalizowanego kłamstwa TYLKO stałym powtarzaniem prawdy.

 

Co nie znaczy jednak – że nie warto próbować.

 

Konrad Rękas

Myśl Konserwatywna

KOMENTARZE

  • @ Autor - 5*
    DK
  • Zamowilem na necie naklejke na zderzak wlasnego projektu:
    COVID+. Dziala, ludzie trzymaja bezpieczny dystans. Kiedys 2 baby mnie dupnely od tylu.
  • PILNE! MEGA debata lekarzy ws. pandemii C-19! Dr De Klerk, dr N. P. Cancelo, dr Labat i A. Giorgiani
    Koronawirusa żaden lekarz ani wirusolog nie widział. Kto więc zarządza mediami które okłamują ludzi? Jest to światowy medialno-rządowy spisek i oszustwo.

    https://youtu.be/zbCiG-S0lm8
    W 1970 roku szalała na świecie "Grypa Hong-Kong". W Polsce na wiosnę zmarło wtedy 25 tysięcy ludzi, absencja w zakładach pracy sięgała 80 % pracowników. Czy ktoś o tym słyszał, czy ktoś pamięta? Władza PRL zamiotła sprawę pod dywan, podobnie jak w innych krajach, a życie toczyło się dalej.
  • Prof. W. Gut w w TVP u Pospieszalskiego „Warto rozmawiać” Chodzi o interes SZCZEPIONKOWY na kwotę 2 BILIONÓW $
    Warto rozmawiać T\/P | Koronaściema | Plandemia |

    https://youtu.be/LiC-x6r8vL8

    Fałszywa pandemia w RADIO MARYJA

    https://youtu.be/jCQB4gfVvQE
    Pisowcy przez tego wirusa coraz bardziej głupieją i uchwalają coraz bardziej durne ustaw i przepisy, np w sprawie ludzi 70+. Trafnie pokazał to dziennikarz na stronie

    https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/tomasz_skory/komentarze/news-pouczajaca-proba-pouczenia,nId,4813250#

    WYROK ŚMIERCI! Pacjenci onkologiczni mają opuścić szpital przekształcany na COVIDOWY

    https://wprawo.pl/to-wyrok-smierci-pacjenci-onkologiczni-maja-opuscic-szpital-przeksztalcany-na-covidowy/
  • Prof. Machaliński, rektor Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego: noszenie MASECZEK jest SZKODLIWE
    https://dorzeczy.pl/kraj/157615/rektor-pum-maseczki-na-otwartej-przestrzeni-sa-nieuzasadnione.html

    W TVP wygadał się ze KAŻDEMU UMIERAJACEMU wpisują COVID 19

    https://wolnemedia.net/obrazki2/mem-statystyki-covid-1.jpg
    https://youtu.be/s824M0vVRQg

    Planowane jest wprowadzenie czarnych stref z całkowitym zakazem wychodzenia z domu ?:


    https://biznes.radiozet.pl/News/Nowe-obostrzenia-rzad-moze-wprowadzic-strefe-czarna

    Największe bezprawie w wykonaniu rządu prawa i sprawiedliwości. Na Białorusi nie ma pandemii strachu ludzie demonstrują . W Polsce jest demokracja i zabronione są demonstracje. Aresztuje się ludzi i rozpędza gazem jak za komuny. Do czasu Panie Premierze! Coraz więcej ludzi widzi co jest grane. Komuna też myślała że gazem , pałami i sądami będzie rządziła wiecznie ......Na Białorusi jest dyktator i jak w każdej dyktaturze, ludzie się spotykają, manifestują, pracują, zarabiają, chodzą do kościołów, robią zakupy. Tylko trupów na ulicach brak. Jedynie u nas jest, uwaga, uwaga, demokracja i u nas nasi wolnościowi politycy decydują o tym, ile w kościele ma być osób na metrze kwadratowym. I w jakiej ilości mamy się spotykać i jak mamy się ubierać. Prawdziwy raj. Kurwa czemu tylko w tej cholernej demokratycznej Szwecji nikt umierać nie chce. Tam żadnych obostrzeń nie było. Jesteśmy liderem walki o wolność! Coronavirus: Polish police use tear gas as thousands protest against COVID-19 restrictions

    https://youtu.be/ooYcLwQltBI

    Pacyfikacja i gaz! Policja otoczyła kordonem manifestację antycovi

    https://youtu.be/_QbrZUcPirU

    Koronawirus pogrąży PiS na zawsze. Następny etap to łapanki i wywóz na przymusowe roboty! Ta policyjna swołocz nie zatrzymywała tak lewackiej dziczy! Chciałem zauważyć, że rozwrzeszczane baby mogły manifestować i maszerować do woli a ten wolnościowy protest brutalnie spacyfikowany, ciekawe. Kilkadziesiąt tysięcy Polaków w pokojowym proteście zaatakowane przez ZOMO. Hańba. Zboczeńców nie ruszają kundle policyjne! Dlaczego protesty lewactwa aborcyjnego nie są zatrzymywane prewencyjnie? Dlaczego PiS woli walczyć z normalnymi Polakami a nie rusza tęczowo lewackiej hołoty. Policjo wasz dowódca pomimo informacji morduje was, przypomnę Syndrom pustynna burza, maseczki które nosicie nie chronią was to wiecie, ale na bawełnie ...może rozwinąć się paskudny grzyb, będziecie mieć pcha jeżdżąc z klimą i was dopadnie. Śmierć jest bolesna. Już 0,006g grzybni wystarczy, i przy spadku odporności i klasowych imprezach z alkoholem, możecie nie dożyć urodzin swoich dzieci! Do tej pory bez maseczek organizm sam sobie radzi, objawy: ilu z was ma nocne bezdechy? Problemy z zasypianiem, bóle zatok, katar przy zmianach temperatury? Noście nadal maseczki!

    Ja były wyborca do PiS-u: zawsze Was broniłem, uważałem Was za lepszych od PO, ale teraz już mi Was nie szkoda, niech te protesty będą początkiem waszego końca. W związku z zaistniałą sytuacją rząd PiS powinien niezwłocznie podać się do dymisji bo za chwilę będziemy wybierać czy umrzeć z głodu czy od wirusa bezobjawowego a chorować będziemy od noszenia maseczek które szkodzą zdrowym ludziom i powodują niedotlenienie serca i grzybicę płuc. Polacy chcecie zostać niewolnikami, zostańcie, chcecie by pozamykali wasze firmy, proszę bardzo. Nie oczekujcie jednak tego ode mnie. Też mam dość zabierania moich praw, zostawiając jednocześnie tylko obowiązki.
  • Fakt dokonania się tzw. globalizacji
    otworzył przed tymi - co to ich ojcem jest diabeł - nowe, nieograniczone możliwości wyrządzania ludziom dowolnego sk***ysyństwa - czy to nastawionego na depopulacje i odczłowieczanie czy to na zysk czy na jedno i drugie.
    Wniosek?
    Moim zdaniem testuje się sprawność globalizacji - z którą nie jest jeszcze najlepiej. Chodzi o to aby ludzie nie mieli żadnego punktu odniesienia na Ziemi. Dla przykładu - jeżeli przyszłe ministerstwo głupich kroków - każe co drugi krok podnosić ludziom nogę - jak to robi pies do sikania - to nie może być jakiejś enklawy na Ziemi - gdzie ludzie tej nogi idąc - by nie podnosili - bo to zaburza ideę globalizacji. Oczywiście powód dla podnoszenia tej nogi (np. świrus) wcale się nie liczy - liczy się to - aby nie było w tzw. globalizacji - żadnego wyłomu. Wtedy dopiero diablisko z całym impetem zacznie harcować na grzbiecie ludzkości - już w wymiarze globalnym - i bez żadnych obaw.
    To nie są żarty.
  • Na masońską i światową rewolucje i nowy porządek świata, odpowiedzią może być tylko kontrrewolucja.
    Nie będą nam mówili co mamy robić. Bóg stworzył świat dla każdego człowieka, a ci co mają z Bogiem problem i mu mówią za Szatanem "no serviam" niech zamilkną i się schowają w swych ciemnościach a niech nie dyktują nam warunków życia, bo Szatan nie jest Bogiem, tylko upadłym księciem i stworzeniem potępionym na wieki i ja nie zamierzam mu służyć, prędzej zginę niż tej kreaturze będę posłuszny... Ludzie którzy mu służą są zniewolonymi szaleńcami i nadal są stworzeniami Boga, i tylko od ich woli zależy czy wybiorą Boga czy Szatana. Bóg jest cierpliwy, ale do czasu i szanuje wybory nawet tych którzy wybierają potępienie czyli Boga odrzucają, odrzucają Prawo Boże.

    Walka w czasach ostatecznych - ks. Grzegorz Śniadoch

    https://youtu.be/SQjeu3Uhro0
    To, że jakiś wirus jest to jedno ale nie można z tego powodu wprowadzać zamordyzmu i zamykać kraju. Jeśli przez 10 lat będzie ten wirus to mamy 10 lat chodzić w maskach? Pycha kroczy przed upadkiem, panowie z rządu. Z takim hasłem szliście do wyborów i kierowaliście go do PO. Robicie to samo nie słuchacie narodu! Gdyby wszystkie głosy zostały dopuszczone do debaty, nie byłoby tej degrengolady jaką urządzacie na ulicach Warszawy. Może waszym hasłem powinno być "dziel i rządź"?
  • @Autor - wicekról Europy Macron o Covid-19
    Jak donosi Gazeta Wybiórcza:
    "Francuski prezydent, powołując się na opinię doradzających mu ekspertów, ostrzega, że z koronawirusem SARS-CoV-2 przyjdzie nam się borykać "w najlepszym wypadku" do końca lata przyszłego roku."
  • Doskonała profesjonalna analiza.
    Ogromny minus, że są trudności z upowszechnieniem tego materiału na FB . Okienko: treści zawierające materiały " obraźliwe" ???
  • @Autor
    5*
  • WSPOMNIENIA Z PRZYSZŁOŚCI
    W lutym tego roku siedząc na lotnisku w Larnace
    wdałem się w rozmowę z sympatycznym Grekiem.
    Rozmowę naszą zainspirował charakterystycznie ubrany "kaszlak"
    z maseczką na twarzy, jako ze podobnych kaszlaków widziałem już
    na lotnisku w Modlinie i Krakowskich Balicach a on w Monachium,
    Amsterdamie, Nicei i w Atenach. Wtedy było to coś zupełnie niespotykanego.
    Na moje pytanie "What's happening here"?, opowiedział mi ciekawą
    historię z przyszłości używając określeń: wojna z narodami, kłamstwo, "pandemia", COVID19, locdown, przekupstwa rządów, szantaż polityczny, obozy odosobnienia, żelazna rózga ale też głodowy i szczepionkowy szantaż.
    Cały ten czarny scenariusz był warunkowany czasową biernością narodów.
    Słowa "temporary passivity and leter....." do dziś pamiętam i dają mi nadzieję.
    To był środek lutego 2020!
    Do dziś zachodzę w głowę skąd on to wiedział, ale jestem mu wdzięczny.
    Wdzięczny za to, że nawet sekundy nie skalałem covidiańską myślą i wiarą, tak jak serca lękiem przed pandemią.
    Jedynego czego się boję to zejścia z Bożej ścieżki i wszystkiego tego,
    czego matką jest głupota.
  • "COVID bez końca"
    -----------
    Ależ oczywiście - i mało tego - będzie on przybierać różne formy. Jego wspólnym mianownikiem będzie to, że będą go za każdym razem uwiarygodniać tzw. naukowcy - czyli naukowe prostytutki - czyli kanalie w ludzkiej skórze.
    Wniosek?
    Takim Covidem jest ocieplenie klimatu na skutek bezczelnego oddychania przez człowieka - czy takim Covidem są ohydne zboczenia seksualne, które na skutek oświadczenia naukowych prostytutek - stały się tzw. orientacja seksualna - godną naśladowania. A jak! a co!
    Słowem - przed nami wysyp tzw. Covidów - jakie zdrowemu człowiekowi nigdy do głowy by nie przyszły - bo globalizacja stała się faktem.
  • @Andrzej Obserwator 13:16:02
    wiedział to ze scenariusza zapisanego w fundacji Rockefellera, a może i z tego filmu
    https://www.youtube.com/watch?v=iYJtlCs5iYk
  • Mam 78+ lat i mnie to dotknęło osobiście : ZAKAZ PRZEMIESZCZANIA SIĘ SENIORÓW
    Poniżej krótka analiza Dogmatyczna wybranych, najbardziej dolegliwych społecznie restrykcji, które
    są sprzeczne z Konstytucją.

    ZAKAZ PRZEMIESZCZANIA SIĘ SENIORÓW

    Zgodnie z nowym § 26 ust. 2a rozporządzenia, "osoby, które ukończyły 70. rok życia, mogą się przemieszczać wyłącznie w celu:
    1) wykonywania czynności zawodowych lub służbowych;
    2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego;
    3) sprawowania lub uczestniczenia w sprawowaniu kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych".

    (...) Po drugie, restrykcja narusza wyraźnie art. 52 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym "Każdemu zapewnia się wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu". Ograniczenia tej wolności powinny być określone w ustawie - nie da się tego wprowadzić za sprawą przepisu rozporządzenia łamiącego ustawową delegację.

    Po trzecie, złamanie restrykcji przez seniora obwarowane jest wysoką karą pieniężną w wysokości od 5000 do 30.000 zł, nakładaną przez Sanepid, z rygorem natychmiastowej wykonalności, co wynika z art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy o chorobach zakaźnych. Oznacza to, że respektowanie niekonstytucyjnego i sprzecznego z ustawą ograniczenia wolności obywatelskich ma być wymuszane presją psychiczną wywieraną na seniorach, aby nie wychodzili z domu pod groźbą surowych kar.
    W rezultacie mamy tu do czynienia z bezprawnym pozbawieniem człowieka wolności, które zakrawa - gdy chodzi o sytuacją faktyczną seniorów - na przestępstwo opisane w art. 189 Kodeksu karnego. (...)

    Kwalifikowanie bezprawny absurd.

    ZAKAZ PRZEMIESZCZANIA SIĘ DZIECI DO LAT 16
    Podobnie niekonstytucyjny jest nowy zakaz lokomocyjny dotyczący nieletnich. Przepis głosi: "Małoletni do ukończenia 16. roku życia, od poniedziałku do piątku w godzinach 8.00–16.00, mogą przemieszczać się wyłącznie pod opieką osoby sprawującej władzę rodzicielską, opiekuna prawnego albo innej osoby dorosłej, chyba że przemieszczanie się ma na celu dotarcie do szkoły lub placówki oświatowej albo powrót z nich do miejsca zamieszkania". (...)

    Czytać całość: https://www.facebook.com/dogmatykarnisty/
  • polecam - prof AM w Łodzi Piotr Kuna - trzeźwe spojrzenie na coronavirus
    https://www.facebook.com/100001045354638/posts/3704877372890405/?d=n

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30