Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1114 postów 561 komentarzy

Janczarzy idą? Górski Karabach a sprawa polska

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zanim się fejsbuk rozemocjonuje na dobre (?) - przypomnę: to nie Turcy idą na Kamieniec.

To Azerbejdżan, który stopniowo, ale konsekwentnie wychodzi z amerykańskiej strefy wpływów - po raz kolejny ściera się z Armenią, która przed dwoma laty w tejże strefie się znalazła, a w każdym razie mocno się do niej przysunęła. Naprawdę, skłania to do wstrzemięźliwości w geopolitycznych ocenach sytuacji na Zakaukaziu. Najważniejszy teraz jest pokój, a nie dziecinne zabawy kogo bardziej wolisz. To nie przedszkole.

 

Akcja przeciw Turcji i Rosji

 

Co warto przypomnieć – już dwa miesiące temu Amerykanie kazali posłusznemu sobie rządowi w Erewaniu zaatakować Azerów, chcąc skłócić Rosję i Turcję, umiędzynarodowić konflikt, a być może także doprowadzić do utraty twarzy przez Moskwę jako formalnie nadal sojusznika Armenii. Wówczas ani Moskwa, ani Ankara, ani Baku nie dały się wrobić w tak prymitywną zagrywkę, należy jednak brać pod uwagę, że nadrzędnym celem USA wydaje się doprowadzenie do ostrego zwarcia rosyjsko-tureckiego. W tym kierunku próbowano i Moskwę, i Ankarę podsterować w Syrii, podobnie chciano rozdmuchać różnice interesów obu mocarstw w Libii. Interes amerykański wydaje się zresztą oczywisty – zajęcie Turków i Rosjan sprowokowanym między nimi konfliktem zostawiłoby Amerykanom wolną rękę na wszystkich frontach, na których ostatnio muszą ustępować dynamice rywali. Dodatkowo zaś – siły rosyjskie uległyby dalszemu rozproszeniu, zaś Turcja chcąc nie chcąc musiałaby zwrócić się na powrót do swych zobowiązań NATO-owskich, z których jak dotąd stopniowo się przecież wyzwala. Wydaje się więc nie być przypadkiem, że głównym beneficjentem gorącego konfliktu w Karabachu – pozostaje Waszyngton, wciąż zachowujący część wpływów w Azerbejdżanie i dysponujący nowymi powiązaniami w Armenii, a zatem zdolny bez większego wysiłku rozpalić pełnowymiarową wojnę, z nadzieję rozszerzenia ją poza sporny między dwoma krajami region. 

 

Najważniejsze dla Polski – osłabić NATO

 

By zbyt łatwo nie rozdzielać sympatii w tym konflikcie, należy też pamiętać, że skuteczny lobbing ormiański na Zachodzie - to transmisja obustronna. Ormianie zawsze byli dumni ze efektywności swoich ośrodków wpływu we Francji, ostatnio także w USA - ale zadziało się tak, że są one teraz także ośrodkami wpływów amerykańskich na Zakaukaziu. Odrębna kwestia to tradycyjnie bliski związki ormiańsko-francuskie. Jasne, Ormianie uważają się za i są grupą wywierającą wpływ na politykę francuską – ale też Francja uznaje Armenię jeśli nie wprost za część swojej strefy interesów, to na pewno za cenny instrument oddziaływania w regionie. Oddziaływania przede wszystkim na Turcję – z którą Republika Macrona jest w intensywnym sporze geopolitycznym niegdyś w Syrii, a dziś zwłaszcza w Libii, za pośrednictwem Grecji na Morzu Egejskim i przede wszystkim na forum NATO. I znowu – to Turcja w ramach Paktu jest siłą odśrodkową i dezintegracyjną i samo to jest przecież także w interesie Polski, dla której osłabienie więzi atlantyckich jest racją narodowego bytu. Jakiekolwiek zaś orientowanie się na Francję – w historii naszego narodu kończyło się wyłącznie źle.

 

Sojusze i sympatie są zmienne

 

Właśnie polska racja stanu nakazuje wyjście wreszcie z freblówki i spojrzenie na sytuację międzynarodową całkowicie na zimno. Oto był czas, że rozsądek geopolityczny kazał patrzeć z sympatią np. na aspiracje Kurdów, których główna aktywność wymierzona była przeciw Turcji, w latach 80-tych zaangażowanej po stronie NATO-wskich jastrzębi. Ale sytuacja światowa jest w ciągłym ruchu. Dzisiejsza Turcja stanowi ośrodek emancypacyjny i ważny element kształtującej się wielobiegunowości, zaś Kurdowie zdecydowali się być jednocześnie narzędziem imperializmu-syjonizmu, jak i współczesną maskotką liberallewicy, udając reinkarnację Republiki Hiszpańskiej. Zdaje się, że coś podobnego zachodzi i w przypadku Armenii. Nieprzypadkowo nagle miłością zapałały do niej te same kręgi, które jeszcze do niedawna świata nie widziały spoza Rożawy (także w Polsce). I analogicznie - kiedy Azerbejdżan był amerykańską stopą postawioną na Zakaukaziu - należało ją kłuć. Dziś, gdy İlham Əliyev powoli próbuje wybić się na pozycję samodzielnego regionalnego gracza - nie ma sensu mu w tym przeszkadzać. A nawet wprost przeciwnie. Nie mawiam bynajmniej do obalania chaczkarów, ale zalecam chwilę zastanowienia co taki zmieniony rozkład sympatii i sojuszy może dziś oznaczać.

 

Czy Rosja uratuje pokój?

 

I wreszcie pozycja Rosji w całej tej historii, bez wątpienia kluczowa – bo (niczym w I wojnie światowej), to właśnie to państwo wraz z Turcją pozostaje głównym celem geopolitycznych zachodnich macherów. Wbrew jak zwykle sprymitywizowanym, a dodatkowo zdezaktualizowanym cieniom poglądów dominujących w Polsce – Federacja Rosyjska nie jest zobowiązana do udzielania Armenii jakiegokolwiek wsparcia w konflikcie ograniczonym do Górskiego Karabachu, regionu, który jak cały świat – Moskwa uważa formalnie za część Azerbejdżanu (nawiasem mówiąc również Polska nie uznaje podmiotowości prawnej Arcach, jak i stoi na gruncie rezolucji Zgromadzenia ONZ 62/243 "O sytuacji na okupowanych terytoriach Azerbejdżanu”, wzywającej obie strony do pokojowego rozstrzygnięcia konfliktu). Armenia jest wprawdzie stroną Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym – jednak nie może się on odnosić do kwestii karabachskiej, nadto zaś od dwóch lat, od kolorowej rewolucji 2018 r. – Erewań praktycznie rozluźnił swoje związki z postsowieckimi partnerami, coraz częściej zerkając między innymi w stronę animowanego przez amerykańskie jastrzębie Partnerstwa Wschodniego, od którego z kolei coraz silniej dystansuje się Baku. Moskwa więc żadną miarą nie ma w tym konflikcie związanych rąk, a przeciwnie – doskonale rozumiejąc prawdziwe tło i cele ostatnich wydarzeń może zupełnie szczerze apelować o natychmiastową pacyfikację. I w tym zakresie polityka Władymira Putina również jest zupełnie zgodna z interesami Polski.

 

Biało-czerwona w ciekawych czasach

 

Walki w Górskim Karabachu wybuchają z pewną regularnością, przynosząc przeważnie dziesiątki, czasem setki trupów i kilkusetmetrowe przesunięcia linii demarkacyjnej (przede wszystkim w opanowanej przez siły ormiańskie strefie buforowej wokół Arcach). Takie wojny zastępcze są już zresztą znakiem rozpoznawczym okresu geopolitycznej przemiany, w którym się obecnie znajdujemy, potęgując tylko wrażenie niedookreśloności nowego ładu światowego, do którego chwiejnie i zakosami, ale jednak wszyscy zmierzamy. Czujemy jego bliskość, wciąż jednak nie umiemy odgadnąć jaki będzie, w dodatku zaś rozumiejąc, że w każdej chwili każda kolejna lokalna strzelanina może nabrać charakteru regionalnego, subregionalnego, a nawet globalnego. Żyjemy w czasach wymagających wyjątkowo zimnego spojrzenia i racjonalnych decyzji, dlatego wszystkim zbyt szybkim w wywieszaniu awatarów cudzych flag warto przypomnieć – że nasza jest tylko i wyłącznie biało-czerwona i tylko ona powinna mieć dla nas znaczenie.

 

Konrad Rękas

Konserwatyzm.pl 

KOMENTARZE

  • //Akcja przeciw Turcji i Rosji//
    Czy tylko? Jasne że wobec konfliktu toczącego się w tamtym regionie Turcja i Rosja nie mogą pozostać obojętne.Ale przecież Azerowie to szyici tak jak Iran o którym wogóle w tym kontekście się nie mówi .
    A może to próba posiania jeszcze większego konfliktu niż jest. a następnie przeniesienia go na Iran,Turcje i Rosję.
    Wszak wiadomo że relacje Iran-Turcja ledwie trzeszczą podobnie jak relacje Rosja-Turcja a nie ukrywajmy że i Iran -Rosja również.
  • @ Autor - 5*
    DK
  • "nasza jest tylko i wyłącznie biało-czerwona i tylko ona powinna mieć dla nas znaczenie."
    No właśnie, tylko biało-czerwona, a nie biały krzyż św. Andrzeja (saltire) na niebieskim tle ;)
  • @ikulalibal 17:41:15
    Żeby być precyzyjniejszym - tradycyjnym partnerem Iranu w regionie była dotąd Armenia, ale od czasu przewrotu w 2018 r. wraz z reorientacją pro-zachodnią - zaczęła ona także ocieplać swoje stosunki z syjonistyczną okupacją w Palestynie, a ochładzać z Teheranem. Dosłownie kilka dni temu w relacjach armeńsko-"izraelskich" celebrowano podniesienie placówek dyplomatycznych obu podmiotów do rangi ambasad, co wzbudziło krytykę Iranu.
  • @chart 19:42:20
    "od czasu przewrotu w 2018 r. wraz z reorientacją pro-zachodnią - zaczęła ona także ocieplać swoje stosunki z syjonistyczną okupacją w Palestynie, a ochładzać z Teheranem"

    Co stworzyło otwarcie dla Turków i Azerów (wschodnich Turków).
  • @chart 19:42:20
    // Dosłownie kilka dni temu w relacjach armeńsko-"izraelskich" celebrowano podniesienie placówek dyplomatycznych obu podmiotów do rangi ambasad, co wzbudziło krytykę Iranu//

    Jeśli na to nałożyć dzisiejszą wprost nieprawdopodobną informacje że żydzi w osobie dziennikarza Echo Moskwy Szenderowicz i uwaga!!!!! sam Chodorkowski ,wyrazili życzenie żeby Rosja wsparła Armenię
    https://vz.ru/news/2020/9/28/1062665.html

    to wychodzi że ktoś chce powtórzyć scenariusz wybuchu I WŚ,kiedy to Rosja bardziej ze względów sentymentalno prestiżowych niż politycznych wsparła Serbię co w konsekwencji doprowadziło do tego że runął cały ówczesny ład geopolityczny.
    Mam nadzieję że Putin nie jest głupszy ode mnie .

    A tyle się mówi że Ormianie są kuci na cztery łapy.Widać to tylko stereotyp.Chociaż czy ja wiem? kilka tygodni temu pan Maciej Poręba omawiając jakieś kaukaskie problemy powiedział że "Ormianie to Semici"
    Może coś w tym jest.
    http://www.politrus.com/wp-content/uploads/2019/04/%D0%9F%D0%90%D0%A8%D0%98%D0%9D%D0%AF%D0%9D_%D0%A1%D0%9E%D0%A0%D0%9E%D0%A1-460x286.png
  • @Autor
    Należy zwrócić uwagę na to, że Azerowie to muzułmanie, a Ormianie to chrześcijanie. Fakt ten nie pozostaje bez znaczenia i będzie to miało nie mały wpływ na decyzje Putina. Poza tym to nie jest tak do końca, że Rosja nie jest zobowiązana wobec Armenii. Sytuacja z Karabachem ma się tak, że 80% ludności to Ormianie, a dopiero pozostałe 20 to Azerowie. To też nie pozostaje bez znaczenia. Ormiański Krym(?).
    Jeżeli Putin uznaje Karabach za terytorium Azerbejdżanu, to przypomnę, że Rosja była sygnatariuszem Memorandum Budapesztańskiego. Co prawda podpisywał jeszcze Jelcyn, ale w imieniu Rosji, a Krym oderwał się od Ukrainy. Jednym słowem, to uważam, że Rosja ujmie się za Armenią, a sam Erdogan to chyba jest coś winien Putinowi i stąd uważam, że wraz z Putinem wygasi ten konflikt.
  • @Jan Twardowski 20:32:30
    "Poza tym to nie jest tak do końca, że Rosja nie jest zobowiązana wobec Armenii. Sytuacja z Karabachem ma się tak, że 80% ludności to Ormianie, a dopiero pozostałe 20 to Azerowie. To też nie pozostaje bez znaczenia. Ormiański Krym(?)."

    Rosja nie ma zobowiązań w sprawie Karabachu, bo uznaje go za terytorium Azerbejdżanu.

    Po drugie parę lat temu Armenia wzięła kurs pro-zachodni, więc to jest odpowiedzialność Zachodu jej pomóc.

    "Traktor Belarus dla ormiańskich rewolucjonistów":

    https://naviny.belsat.eu/pl/news/traktor-belarus-dla-ormianskich-rewolucjonistow/
  • @ikulalibal 20:13:05
    Ormenia już dawno sprzedała się na Zachód. Mówią o tym Paszynian i i inna banda przydupasów. Niech Zachód im pomaga. Zobaczymy na ile stać wielce niepodległych Ormian w konfrontacji z Turcją.
  • @Jan Twardowski 20:32:30
    //Sytuacja z Karabachem ma się tak, że 80% ludności to Ormianie, a dopiero pozostałe 20 to Azerowie. To też nie pozostaje bez znaczenia.//

    To się tylko tak wydaje ale ta sprawa jak wszystkie tego regionu,nie jest aż tak proste.
    Na chwilę obecną istnieje etniczna przewaga Ormian ale tylko dlatego że w latach wojny ormiańsko-azerskiej ormiańska mniejszość wypędziła azerską większość (przy okazji nieco rozmaitych mniejszości narodowych)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_o_G%C3%B3rski_Karabach

    //Jeżeli Putin pisze uznaje Karabach za terytorium Azerbejdżanu, to przypomnę, że Rosja była sygnatariuszem Memorandum Budapesztańskiego.Co prawda podpisywał jeszcze Jelcyn, ale w imieniu Rosji, a Krym oderwał się od Ukrainy. //

    Podpisując memorandum budapesztańskie Rosja nie brała na siebie roli strony która zmusi część obywateli Ukrainy do pozostawiania w obszarze tego państwa.Podstawą wystąpienia Krymu ze związków z Ukrainą było referendum które odbylo się z pełnym respektem dla obowiązującego prawa (krym był terytorium autonomicznym) i dopiero po tym akcie społeczność Krymu zwróciła się z politycznym apelem o przyjęcie Krymu w skład RF.

    //Jednym słowem, to uważam, że Rosja ujmie się za Armenią//

    A ja uważam że Rosja ograniczy się do rozwiązań dyplomatycznych.Przecież Putin to nie jest idiota nie znający pojęcia "prowokacja".
  • @ikulalibal 20:57:05
    Dlatego też napisałem, że Erdogan dogada się z Putinem, aby zapobiec prowokacji i wspólnie wygaszą konflikt. Pisząc, że Putin ujmie się za Armenią, miałem na myśli to, że będzie rozjemcą ze strony Armenii. Pozostaje tylko kwestia Karabachu, bo ani Rosja, ani Turcja, Karabachu nie odpuszczą. Może stworzą jakąś misję pokojową, jak w Osetii. Tylko, że i sytuacja z Osetii może się powtórzyć. Przecież w Osetii też doszło do prowokacji że strony Gruzji i jej jankeskiego prorektora i czy Putin się zawahał, aby skopać tyłek Gruzji? Nadzieja tylko w tym, że Putin z Erdoganem się dogadają.
    Rosja wyposażyła Armenię w Iskandery, a fama niesie, że nie tylko w te, za które Ormianie zapłacili.
  • Jedno wiemy na pewno -
    mianowicie w tym rejonie od dawna chodzi najbardziej o Iran. Wydaje się, że dla wywijających światem w tym rejonie - najmniej sterowalny jest właśnie Iran i należy to poprawić.
    Wniosek?
    Pożyjemy - zobaczymy albo i nie - kiedy owa sterowalność zostanie poprawiona po cichu.
  • @Jan Twardowski 21:33:05
    "Pozostaje tylko kwestia Karabachu, bo ani Rosja, ani Turcja, Karabachu nie odpuszczą."

    Karabach nie jest dla Rosji kwestią.

    Zresztą Rosja nie ma dostępu do Armenii, która jest odcięta pro-zachodnią Gruzją.
  • @Pedant 21:49:54
    "Karabach nie jest dla Rosji kwestią."
    Wszystko jest kwestią Rosji.
    Poza tym Rosja ma bazę w Armenii i wspólny system obrony powietrznej.

    "Jeśli Azerbejdżan zdecyduje się siłą przywrócić jurysdykcję nad Górskim Karabachem, [rosyjska] baza wojskowa może włączyć się do konfliktu zbrojnego zgodnie z zobowiązaniem Federacji Rosyjskiej w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. ”

    To słowa dowódcy tej bazy. Co prawda wypowiedziane w 2013r. ale przecież nie mówił on tego w imieniu Armenii.
  • @Jan Twardowski 22:18:52
    //Poza tym Rosja ma bazę w Armenii i wspólny system obrony powietrznej.//

    I to jest problem.To może spędzać sen z powiek.A jak powiedział Bismarck:znam wiele sposobów na to aby wyciągnąć niedźwiedzia z barłogu i ani jednego aby go tam z powrotem zagonić.Nie budźcie ruskiego niedźwiedzia.

    OBUDZILI?

    TERAZ SIĘ MÓDLCIE

    https://sun1-89.userapi.com/c622216/v622216712/4e707/TzxRQmGl_mw.jpg
  • @Jan Twardowski 22:18:52
    W tym właśnie rzecz, że między rokiem 2013, a 2020 - był rok 2018.
  • @ikulalibal 20:57:05
    Już wtedy liczebną przewagę posiadali Ormianie. Inaczej Azerowie wyrzucic by sie nie dali
  • Czy Rosja uratuje pokój ?
    Rosja ma kilka atutów.
    Ma wielką bazę wojenną w Armenii
    Ma granicę wspólną z Azerbejdżanem.
    Ma dobre kontakty z obiema stronami.
    Ma pod ręką Iran graniczący z Armenią i Azerbejdżanem..
    I ma odpowiednie środki przymusu.
    Oba kraje to większe województwa...
    Rosja zawsze może obniżyć poziom konfliktu np poprzez
    ogłoszenie strefy zakazu lotów nad obydwoma krajami..
    a bez dronów Azerbejdżan nie powojuje.
    Rosja zawsze może ogłosić demilitaryzacje obu stron, wkroczyć i rozbroić obie strony z broni ciężkiej.

    Z innej beczki..
    Mówi się ze Armenia zaczęła flirt z USA ...Rosji bardzo nie na rękę.
    W tej sytuacji być może ta wojna to tylko uzgodnione z Turcją napędzanie Armenii z powrotem na dobrą drogę..
    Prezydent Armenii już wydzwania do Putina..
    Może być że ta wojna zacieśnia sojusz Rosyjsko-Turecki ..
    i niczego nie zmieni..bo Rosja znowu uratuje Armenię.
    taka ustawka...by wywalić z Armenii włażące tam USA
    Tak tylko rozwazam..
  • @Oscar 15:02:33
    Owszem, to też możliwe - zastosowanie na Armenii nieco ostrzejszej formy wariantu białoruskiego.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031