Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1114 postów 561 komentarzy

Lekcja od Ribbentropa i nauka od Mołotowa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jaka jest nauka z kolejnej rocznicy paktu Ribbentrop-Mołotow? Że to Beck mógł i powinien zawrzeć pakt z Mołotowem albo z Ribbentropem, a najlepiej z oboma - zamiast siedzieć jak ta… grochowa, wierząc w "gwarancje zachodnie".

 Nie liczmy na błędy innych popełniając własne

 

Polska wielokrotnie w historii orientowała się na konflikt niemiecko-rosyjski, najczęściej zresztą nie opowiadając się po żadnej z tych stron, tylko sił, które spór ten prowokowały. I mimo doraźnych korzyści - był to strategiczny BŁĄD polski, który musiał opierać się na nadziei, iż któryś z naszych wielkich sąsiadów też się pomyli i zadziała WBREW własnym geopolitycznym interesom. Mechanizm taki zaszedł np. w przededniu i podczas Wielkiej Wojny, która i dla Rosji, i dla Niemiec po prostu MUSIAŁA być nieomal udanym samobójstwem - bo po to w znacznej mierze wybuchła. Jak wiemy, w pierwszej wojnie światowej większość społeczeństwa polskiego stanęła po stronie rosyjskiej przeciw Niemcom – tyle, że tej wojny... w ogóle nie powinno było być[i]. Prawdziwym wrogiem i Rosjan, i Niemców, a faktycznie także i Polaków i wszystkich pozostawała ludów Europy i Azji – pozostawała Wielka Brytania, a dokładniej stojące za nią interesy City, już wówczas groźnej globalnej finansjery oraz aspirującej do światowej dominacji ideologii liberalnej (jeszcze w nieco bardziej salonowo-dżentelmeńskiej wersji niż dzisiaj). 

 

Podobna sytuacja była zresztą w DWS, gdy z kolei Hitler nie tylko zdradził nazizm sprzedając go wielkiemu kapitałowi, ale także próbował zaprzeczyć geopolitycznemu przeznaczeniu Niemiec wywołując wojnę tylko i wyłącznie w interesie Anglosasów i dla ich panowania nad światem. W czym, niestety, mieliśmy swój udział dając się nabrać na dziecinną prowokację, pod postacią tzw. „gwarancji brytyjskich dla Polski”, które stanowiły bezpośredni katalizator konfliktu, którego padliśmy pierwszą, szczególnie dotkliwie poranioną ofiarą – i to pomimo tego, że choćby z racji swego położenia i korzystnych doświadczeń dyplomatycznych (osiągniętych dzięki genialnemu manewrowi Piłsudskiego, normalizującemu zarazem relacje polsko-niemieckie, jak i polsko-sowieckie) mogliśmy w istocie najwięcej zyskać na odwróceniu sojuszy i zmianie geopolitycznego układu sił nie tylko w Europie, ale i całej Eurazji.

 

Tak się jednak nie stało i choć - par excellence - i błąd rosyjski z I, i niemiecki z II wojny światowej przejściowo się Polsce opłaciły - to w pierwszym przypadku niemal tylko dlatego, że po prostu był sezon na powoływanie małych i słabych narodowych państw przejściowych w Europie Środkowej jako niezbędnego etapu dojścia do rządu światowego, za drugim zaś razem osłoniła nas skala zwycięstwa sowieckiego i zawieszenie przez komunizm dalszych procesów geopolityczno-cywilizacyjnych na niespełna pół wieku. Skala zniszczeń, jakie dotknęły społeczeństwo i ziemie polskie była tak wielka, że nie sposób myśleć o dopuszczeniu do porozumienia niemiecko-sowieckiego BEZ UDZIAŁU Polski - inaczej niż jako o strategicznym, wręcz żywotnym błędzie dyplomacji II RP.

 

W istocie bowiem sojusz niemiecko-rosyjski, czy szerzej europejsko-eurazjatycki - jest czymś najoczywistszym w świecie i nie jest bynajmniej prawdą, że jest to układ w każdym bez wyjątku przypadku tylko zabójczy dla samego istnienia Polski. To znaczy jest, ale tylko w sytuacji, gdy Polska sama przyjmuje na siebie absurdalną rolę konia trojańskiego atlantyzmu, działając celowo WBREW własnej geopolitycznej determinacji. Jeśli przestaniemy uważać za swoją dziejową misję przeciwdziałanie absolutnie niezbędnemu połączeniu potencjału Europy i Eurazji (ostatnio reprezentowanej znacznie skuteczniej nie przez Rosję, lecz przez Chiny) - wówczas staniemy się BENEFICJENTAMI, a nie zawadą tego korzystnego także i dla nas procesu.

 

Chiny – konieczne dopełnienie Eurazji

 

Równie ewidentny, acz świeższej daty jest geopolityczny fałsz narzucanego Europie konfliktu z Chinami, które zdając się dominującą siłą ekonomiczną Azji są i naszym naturalnym partnerem, a nie wrogiem, dla Polski i całej Europy Środkowej stanowiąc przy tym szansę wyjścia z pułapki średniego rozwoju i inwestycji nas ledwo utrzymujących przy życiu, za to transferujących zyski poza granice naszego kraju. I nie ma dla tak rysującego się naturalnego sojuszu europejsko-chińskiego znaczenia, że historycznie Chiny miały w swych długich dziejach momenty czy raczej zadatki, gdy okresowa przewaga czynnika merkantylnego mogła uczynić je imperium oceanicznym. Zawsze jednak następowało introwertyczne wycofanie na obszary kontynentalne i powrót typowej dla nich dominacji czynnika politycznego nad handlowym. Teraz sytuacja może, ale tylko może wyglądać inaczej. A czy na pewno źle? Pamiętajmy wszak, że takie Stany Zjednoczone miały wszelkie dane, by pójść nie drogą Mahana, ale by pozostać alternatywnym Kontynentem. Chiny do pewnego stopnia mają ten komfort w przeciwnym kierunku. Ich realnie się dziejący powrót na szlaki Zheng He wcale nie musi zaprzeczać eurazjatyckości, a jedynie uzupełniać jej formułę.

 

Tak czy inaczej jednak – eurazjatycki wybór Europy (w tym Polski) byłby dla nas wszystkich wybawieniem od uciążliwej amerykańskiej zależności i przekreśleniem samobójstwa, jakim dla Starego Kontynentu były dwie wojny światowe, a dla Polski radosne wystąpienie w drugiej z nich jako pretekst, zarzewie i pierwsza ofiara konfliktu sztucznie dzielącego naturalnych sojuszników. W istocie bowiem oś od Berlina przez Warszawę do Moskwy i Pekinu, ów kontynentalny most, o którym pisali realiści dostrzegający geopolityczne i geoekonomiczne korzyści i oczywistości – to przyszłość. Nie popełniajmy błędu Becka, nie ignorujmy rzeczywistości dziejącej się wokół nas. Zawsze, gdy szliśmy w historii przeciw naszemu geopolitycznemu przeznaczeniu – czekały nas tylko ofiary i zniszczenie. Najwyższy czas to zmienić.

 

Konrad Rękas

 



[i] Rosja i tak w przededniu Wielkiej Wojny planowała dać nam niepodległość, bo już miała nas serdecznie dość i naturalną niechęcią napełniała jej sfery kierujące myśl o przyłączaniu kolejnych ziem zamieszkałych przez Polaków. W dodatku zaś Rosjanie znaleźli wreszcie w endecji partnera, któremu mogli zostawić Polskę – tak w przekonaniu o łączności interesów, jak i trwałości takich rządów w odrodzonej Polsce, pewniejszych niż pozbawieni zaplecza społecznego konserwatyści.

 

Skądinąd był to zresztą powrót do sytuacji z czasów Aleksandra II. Car-Wyzwoliciel sam doskonale wiedział, że dwie najbardziej palące sprawy do uregulowania dla Rosji – to kwestie polska i chłopska. I obie tak czy inaczej zostałyby uregulowane – natomiast niepodważalną zasługą Wielopolskiego było, że po pierwsze pojawił się w odpowiedniej chwili jako wiarygodny polski partner carskich planów, a po drugie umiał je rozszerzyć i rozbudować swą wielką, śmiałą wizją i skuteczną (do czasu praktyką).

 

Z pewnością więc Enoch zamiast Wielopolskiego czy Piltz w miejsce Dmowskiego też być coś dla Polski uzyskali – ale to Margraf i endecja nadali sprawie polskiej rangę programu (wszech)polskiego z prawdziwego zdarzenia.

KOMENTARZE

  • do Sz. Autora
    /Rosja i tak w przededniu Wielkiej Wojny planowała dać nam niepodległość/

    Czy to nie jest nazbyt śmiała i daleko idąca teza? W każdym razie ciekawi mnie na jakich przesłankach się Pan opierał formułując taki wniosek? Bo co mogli pisać w listach i pamiętnikach co bardziej przytomni rosyjscy politycy to mogę się domyślać, kwestia jest taka jakie to by miało przełożenie na konkrety.
  • @Gringo " "filmy reomendowanego przeze mnie Autora: Zalecam przy zapoznawaniu się z jakakolwiek nową wiedzą, używania jednak
    swojego własnego mózgu.
    - ninanonimowa"


    https://ninanonimowa.neon24.pl/post/157221,istota-zla





    Bogumił Boguchwał
  • UJAWNIENIE SPISKU: Syjoniści to Faszyści – Stworzyli Nazizm za pomocą swojego tajnego agenta Adolfa Hitlera by zniszczyć Niemcy"
    .


    https://nwk24.pl/2020/08/12/ujawnienie-spisku-syjonisci-to-faszysci-stworzyli-nazizm-za-pomoca-swojego-tajnego-agenta-adolfa-hitlera-by-zniszczyc-niemcy-i-eksterminowac-slowian/


    https://www.youtube.com/channel/UC0kwT01XG7wwCrQ8goeZdCw/videos


    Bogumił Boguchwał
  • @Gringo "RNA vaccine.. patents..wow !!!... "
    https://youtu.be/OSF5pyxMLAI?t=248




    Bogumił Boguchwał
  • @Krystyna Trzcińska 19:46:34
    Wrzutki pasują do tematu jak ulał

    Daj Pani jeszcze jakieś linki o ludziach-krabach, których spisek został tak pięknie przejrzany w Miasteczku South Park.
  • @AUTOR
    Zapewne oduczył się Pan już, że na neon24 Pana tekst zostanie skomentowany przez kogoś rozumnego i od dawna nie czyta tego, co tu różni wypisują do Pana, ale czuję się zobowiązany do zwrócenia Pana uwagi na kilka kwestii więc napiszę komentarz.

    Nie kwestionując tego, że istotnie usadowiona w Anglii i USA żydowska mafijna oligarchia kapitałowo-przemysłowa była (i jest) realnym wrogiem wszystkich narodów świata, w tym niemieckiego i narodów ZSRR, nie da się zignorować pewnych spraw.

    Istotą ideologii hitlerowskiej było po pierwsze zjednoczenie wszystkich ziem zamieszkałych przez Niemców, a po drugie zdobycie Lebensraumu na WSCHODZIE, koniecznego do zapewnienia Wielkim Niemcom bezpieczeństwa żywnościowego. Tak się głupio składało, że chodziło o terytoria kontrolowane przez II RP i ZSRR. Teoretycznie hitlerowski Drang nach Osten mógłby zatrzymać się na WSCHODNICH GRANICACH II RP, ale stało się to niemożliwe z powodu polityki Stalina. Hitler od początku wyczuwał agresywne intencje Stalina, dlatego nie mógł sobie pozwolić na należyte WYKOŃCZENIE ANGLII po pokonaniu Francji. W międzyczasie Anglia zafundowała mu wojnę z Jugosławią, a Duce, włoski kretyn-"sojusznik" - z Grecją, która w ten sposób stała się angielskim przyczłókiem, który bezwzględnie należało zniszczyć. Kiedy Hitler zajmował się sprzątaniem bałąganu na Bałkanach, Stalin rozpoczynał TAJNE ROZWINIĘCIE STRATEGICZNE Armii Czerwonej. Cel: PODBÓJ CAŁEJ EUROPY, po trupie III Rzeszy.

    Co do Stalina, jak wyżej napisałęm - jego plan obejmował zrobienie rękoma Hitlera długiej wojny, wyniszczającej Niemcy, Francje i Anglię i wkroczenie w momencie, gdy społeczeństwa tych państw będą psychicznie wyczerpane i zdemoralizowane (słowem - gdy pojawią się tam wewnętrzne niepokoje zbliżone do rewolucji w Cesarstwie Niemieckim). Sukces był praktycznie gwarantowany, bo Armia Czerwona byłaby wtedy największą i najlepiej uzbrojoną armią świata. Stalin został zmuszony do rewizji planów wskutek błyskawicznego upadku Francji. Między innymi z tego powodu rozpoczął (w 1941) rozwijanie strategiczne Armii Czerwonej, mimo, że nie wszystkie planowane korpusy pancerne zostały w pełni skompletowane. Nawet w VI. 1941 Armia Czerwona miała nad niemieckimi (nawet wliczając sojuszników) siłami PONAD CZTEROKROTNĄ przewagę liczebną w każdym rodzaju uzbrojenia i totalną dominację JAKOŚCIOWĄ w wojskach pancernych i zmotoryzowanych. Gdyby liczby wygrywały wojnę, to powinna się ona zakończyć w po 3-4 miesiącach w ... Berlinie. Dlaczego tak się nie stało - to zagadka rozwikłana przez M. Sołonina.

    Liczę, że Pana oświeciłem i nie będzie Pan więcej pisał, że II RP powinna ruszyć wspólnie z III Rzeszą i ZSRR na Londyn, bo to z definicji (ustrojów tych państw i osobowości ich przywódców) nie było możliwe.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031