Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1114 postów 561 komentarzy

Czy Europa pogodzi Polskę z Rosją?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Po czym poznać, że ktoś jest analitykiem? Bo dokładnie potrafi z sześciu stron naświetlić co się wydarzyło i z żadnego – co dopiero może nastąpić. A po czym odróżnić, że dany analityk jest z Polski?

 

Po parotygodniowym co najmniej opóźnieniu i naświetlaniu wyłącznie tego, co wyczytał w wyznawanych przez siebie opracowaniach zachodnich. Ze szczególną dotkliwością definicja ta sprawdza się zaś w Polsce na odcinku wschodnim.

 

Pinokio wierzy, że jest chłopcem…

 

Wbrew wszelkim bowiem pozorom –  Polska nie ma własnej polityki wschodniej.  To znaczy, oczywiście udaje, że takową posiada, ba, że jest w ogóle pionierem i liderem rosjoznawstwa na świecie. Sęk w tym jednak, że to… nieprawda. Faktycznie, dodajemy jakieś swoje emocje, polonizujemy wyselekcjonowanymi zdarzeniami historycznymi, ale tylko to, co podyktują nam inni. Stąd i jakieś cienie odprężenia sprzed blisko już dekady, i ostatnie przypływy rusofobii i teraz pojawiające się wezwania do kolejnego Détente - nie są niczym więcej niż tylko echem tendencji dominujących w polityce światowej. Rzecz jasna – ze wspomnianym już typowo polskim opóźnieniem.

 

To znaczy, mówiąc prościej, kiedy  Donald Tusk  przechadzał się z  Władymirem Putinem  po Westerplatte, niemal dokładnie 10 lat temu – to przecież nie z impulsu serca ani dla jakiegoś przebłysku geopolitycznego rozsądku, tylko ze względu ówczesne nastawienie tak Waszyngtonu, jak i Brukseli oraz Berlina, sprowadzające się do taktyki wciągania Rosji w orbitę wpływów „świata demokratycznego kapitalizmu”. Celem było więc wzmacnianie zapadnickich skłonności w samej Rosji, a metodą m.in. technika małych gestów, wykonywanych rękoma chłopców na posyłki – w tym Polski. Metoda ta po dziś dzień nie uległa zmianie, a ściślej chwyty są te same, tylko zwrot w ostatnich latach był przeciwny. Ci sami chłopcy dostali więc do rąk szabelki, którymi wymachiwali na Wschód znowu, nie z powodu naturalnych wojowniczych skłonności, nie dla żadnych celów polskich (choćby opacznie rozumianych) – tylko dlatego, że tak kazali zachodni sponsorzy.

 

Zrozumienie całkowitej niesamodzielności III RP jest kluczowe dla jakichkolwiek rozważań o możliwych zwrotach geopolitycznych i dyplomatycznych z udziałem naszego kraju.  I choć spostrzeżenie to przecież całkowicie oczywiste dla wszystkich zewnętrznych obserwatorów – to ze zrozumiałych względów samym Polakom mówi się tę prawdę raczej niechętnie i formie zawoalowanej. Cóż, pewnie żadna kukiełka nie lubi przecież słuchać, że jest z drewna…

 

Rusofobia jest passé

 

Rozważania co dalej w relacjach polsko-rosyjskich, skoro gorzej być prawie nie może – jednak się bardzo rzadko, ale pojawiają. Z taką właśnie cichą sugestią, że  nasza rusofobia jako punkt pierwszy racji stanu – jest już nieco passé,  bo wyglądamy z nią jak ten gość, który dalej ciągnie „Sto lat…” choć cała sala śpiewać już przestała. Mówiąc zaś wprost – zaczyna się tłumaczyć Polakom, że  skoro sami nie umiemy ułożyć sobie relacji z Rosją, to ktoś to znowu zrobi za nas.  I tak mniej więcej można odczytać kolejną wycieczkę jednego z bardziej wpływowych ośrodków głównego nurtu, Fundacji Batorego, na wody tematyki wschodniej[i].

 

Oczywiście, jest to teza dość bezczelna – bo  nie tyle Polacy nie umieją się porozumieć z Rosjanami, tylko ktoś nam to stale i bardzo skutecznie utrudnia  i jest to zapewne ten sam ktoś, kto potem załamuje ręce nad rzekomym polskim brakiem rozsądku i geopolitycznego obycia. Same obserwacje p. dyr  Pełczyńskiej-Nałęcz  są jednak całkiem ciekawe, może mało odkrywcze, ale jak na przedstawicielkę głównego nurtu – naprawdę zadowalające. Oto bowiem szefowa Forum Idei Fundacji Batorego przyznaje, że  era przedstawiania Rosji jako „Imperium Zła” dobiega końca,  może nie bezpowrotnie, ale na pewno na długo i to w związku z aż dwoma długofalowymi czynnikami. Po pierwsze – zmianą hierarchii celów amerykańskich, a po drugie – reorientacją (docelowo być może nawet reorganizacją) Unii Europejskiej.

 

Czy Rosja znowu uratuje Zachód?

 

Rzeczywiście,  pytanie czy Rosja zemści się dziś na Chinach za ping-ponga Mao z Nixonem – pozostaje jedną z najważniejszych kwestii geopolitycznych świata.  Rosjanie decydujący się zaakceptować dość już czytelną ofertę amerykańską i przyjmujący rolę skrzydłowego USA w rozgrywce reakcyjnego kapitalizmu przemysłowego à la  Donald Trump  przeciw rodzącemu się nowemu centrum kapitalizmu finansowego w Pekinie i Szanghaju – zapewne znów, jak nie raz w historii rozstrzygnęliby na długo globalną rozgrywkę. W takim wydaniu nie byłoby jednak mowy tylko o resecie,  dotychczasowy podział na Zachód i Wschód w ogóle przestałby być aktualny, a Moskwa musiałaby zostać uznać za jedną z równoprawnych stolic zwycięskiego (być może…) systemu gospodarczo-politycznego świata. Za takim rozwiązaniem przemawiają i wciąż silne tendencje zapadnickie w rosyjskim kierownictwie politycznym, i charakter gospodarki samej Federacji Rosyjskiej. Do takiej też opcji zaczyna się przekonywać Polaków, występujących od jakiegoś czasu na smyczy krótszej od strony Waszyngtonu niż od innych stolic, a więc naturalnie szczególnie posłusznych wobec poleceń płynących z tego kierunku (mowa oczywiście o głosach przebijających się powoli via ośrodki rządowe III RP).

 

No tak, ale wbrew temu, co tak chętnie powtarza się od dekad w Polsce i co w odświeżonej wersji Amerykanie podpowiadają Rosjanom – ilość punktów spornych między Moskwą a Pekinem jest znikoma, by nie powiedzieć żadna.  Po cóż więc Rosja, nawet zamykając jeden kierunek konfliktu, z Zachodem (jak się już okazało w istocie mało uciążliwy) – miałaby sobie otwierać kolejny, na Dalekim Wschodzie, a więc obszarze znacznie bardziej rozwojowym i przyszłościowym?  I na to radę próbują mieć doradcy, w rodzaju p. dyrektor Pełczyńskiej-Nałęcz, przekonującej Polaków, ale bardziej chyba nawet samych Rosjan, że są… „uzależnieni od Chin”. A zatem że powinni zależność tę zrzucić, przystąpić do rywalizacji np. na obszarze środkowo-azjatyckim, słowem – zachowywać się wobec ChRL mniej więcej tak, jak obecnie Polska wobec Federacji Rosyjskiej. No cóż, oczywiście Rosja nie jest ratlerkiem Zachodu i nigdy nim zapewne nie będzie, porównanie może więc wydawać się chybione – ale też i  przykład polski powinien być dla decydentów rosyjskich wystarczająco odstręczający, by nad takim dobrymi radami przejść tym razem do porządku.

 

Czynnik czasu i faktor wzajemności

 

Z drugiej strony  Rosja nie pali się też zresztą do akcji przeciwnej, do angażowania w jakieś międzynarodówki antyamerykańskie. Między innymi i tę lekcję tradycyjnej dyplomacji zrozumiano przecież na Kremlu i w wieżowcu MSZ FR dobrze – o jedynych i najlepszych sojuszach z własną armią i flotą. Bo to dzięki nim Rosjanie są dziś jednym z decydujących rozgrywających na Bliskim Wschodzie, co z kolei dopomaga choćby w dokonywaniu geopolitycznego zwrotu i usamodzielnieniu jednego z najbliższych dotąd, NATO-wskich krajów zależnych, czyli Turcji. W ten sposób powstała potencjalna tylko, ale jednak możliwość jednouderzeniowego rozwiązania kryzysu ukraińskiego, gdyby komuś przyszło do głowy rozgrywać dalej zgraną kartę kijowską. W ten właśnie sposób udało się wszak już powstrzymać eskalację w tym regionie świata (za co szczególnie Polacy powinni być zresztą Kremlowi wdzięczni). Przede wszystkim zaś to wciąż utrzymywana siła własna daje Rosji to, czego ta potrzebuje obecnie najbardziej: czas.

 

Rosji niezbędny jest czas na przyspieszenie modernizacji wewnętrznej, na dogonienie poziomem społecznym i infrastrukturalnym możliwości politycznych. Stąd pacyfikacja u granic – jak najbardziej, jest w interesie Moskwy. Ale nie w zamian za wejście w inne konflikty i w ogóle, nie za wszelką cenę. Sama dyr Pełczyńska-Nałęcz słusznie zauważa, że  współczesna dyplomacja już nie wypiera się zasady „Do ut des, że kluczowa pozostaje wzajemność – nie bardzo jednak umie wskazać co też takiego poza samym obniżeniem napięcia Zachód może Rosji oferować, wyraźnie jednak liczy się, że w Moskwie wciąż działa ten sam, co 300, 200 i 20 lat temu urok poklepania i nadania wschodnim barbarzyńcom certyfikatu „zachodnich wartości”. Cóż, zawsze przecież dotąd tak się działo, że kiedy jacyś dobrzy przyjaciele odciągali Rosję od spraw wschodnich i ściągali na powrót do Europy – to wynikały z tego jedynie gigantyczne kłopoty, straty, zniszczenia i konieczność zaczynania wszystkiego niemal od początku…

 

No, ale to już sami Rosjanie sobie zdecydują – czy interes ten im się opłaci i na jakich warunkach. Co jednak z wnioskami dla Polski?

 

Soros zmienia ton?

 

Ogólne są tyleż czytelne, co prawidłowe –  tak czy inaczej, ale do odprężenia w relacjach z Rosją dochodzi i ostatecznie dojdzie.  Jeśli nawet nie po myśli Trumpa – to dlatego, że dąży do tego również stara Unia, na czele z Francją i Niemcami. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na kryzys całej UE i jej podstawowych składowych, na konieczność rozwiązywania narastających problemów socjal-etnicznych, na oddolne naciski społeczeństw domagających się tego, co robi np… prezydent Putin: czyli pochylenia się nad własnymi sprawami, zamiast oderwania, alienacji i uganiania za propagandowymi hasłami.

 

I w tym właśnie punkcie pani dyrektor od Batorego – bo jakże by inaczej – całą sprawę zaczyna widzieć po swojemu, czyli na opak. Ostatecznie bowiem reprezentuje instytucję, która do krzewienia tejże propagandy została stworzona i z niej wciąż nieźle całkiem żyje. Otóż tak, jak Trump chce się dogadać z Rosją dla jej wciągnięcia w swój konflikt z Chinami – tak sponsor Fundacji Batorego,  George Soros  nieodmiennie chciałby zapewne, by Rosja stała się elementem walki między Nowym Ładem Światowym, projektami globalizacji na zasadach powszechnego kapitalizmu finansowego i haseł demokracji liberalnej, „społeczeństwa otwartego” itd. – ale po stronie ich krzewicieli, a nie przeciw nim, jak dotychczas. „Pokój za demokratyzację” – tak brzmiała oferta sorowców jeszcze całkiem niedawno, czyli dokładniej: „Pokój w zamian za kapitulację i upodobnienie”. Dziś jednak osłabienie sorosowskiego ośrodka zachodniego uczyniłoby taki targ absurdalnym, nastąpiło więc przeformułowanie propozycji. Teraz brzmi ona raczej „Pokój, tylko pokój i chociaż niech ci u nas na was nie patrzą!”.

 

Projekt europejski w wersji à la Bruksela (wciąż zależny od Ameryki, jednak nieco odmienny od niej ideologicznie) żeby przetrwać – również musi się umocnić i zmienić priorytety, tyle, że nie w kwestiach zagranicznych (jak u Trumpa), a wewnętrznych. Stąd też Paryż i Berlin, a za nimi i inne, słabiej od Ameryki zależne, mniejsze ośrodki nie widzą już sensu podtrzymywania konfrontacji z Rosją w sytuacji, gdy i  we Francji, i w Niemczech, i zwłaszcza we Włoszech coraz silniejsze są oddolne tendencje, by z Rosjanami wprost współpracować i to na gruncie wartości,  treści i interesów krańcowo przeciwstawnych tym, na których zbudowano nad-państwo brukselskie. Nietrudno też zgadnąć po której stronie miejsce Polski widzi autorka związana z Fundacją Batorego…

 

Polska czy popychadło?

 

- Musimy się dogadać z Rosją, bo inni się dogadują – to przekaz, który coraz częściej przebija się do głównego nurtu, zarówno w wyniku powtarzania sygnałów amerykańskich, jak i europejskich. Czy jednak na pewno akurat p. dyr Pełczyńska-Nałęcz nawołuje do odprężenia? Czytając bowiem dokładniej i odsiewając demoliberalną nowomowę okazuje się, że pomysł Fundacji Batorego na polską politykę wschodnią nie różni się co do metody od obecnych podrygów Prawa i Sprawiedliwości. Jak wiemy,  strategia” PiS  wyraża się następującym ciągiem:

 

Musimy płacić Ameryce za to, że jest naszą metropolią, więc straszymy Polaków zagrożeniem rosyjskim, dzięki czemu uzyskujemy pretekst do transferowania miliardów dolarów do USA”.

 

To samo, tylko w  wersji europejskiej  brzmi zaś:

 

Musimy za wszelką cenę wdrażać projekt globalnego i europejskiego społeczeństwa otwartego i demoliberalizmu, wmówmy więc Polakom, że Europa pogodzi nas z Rosją, dzięki czemu uzyskamy pretekst dla przyjęcia dyktatu Brukseli w sprawie uchodźców, wysyłania naszych żołnierzy do Afryki i dalszego wciągania Ukrainy w orbitę wpływów Zachodu”.

 

Jak widać żaden z tych projektów nawet nie zbliża się do określenia, a następnie ochrony realnych interesów polskich, oba natomiast sprowadzają się do  użycia Polski dla celów cudzych. Co ciekawe, również same relacje polsko-rosyjskie mają w tych układankach znaczenie czysto instrumentalne. Pokłóciliśmy się z Rosjanami, bo kazali nam Amerykanie, żeby zarobić, a teraz pogodzą nas dla własnych korzyści Francuzi z Niemcami – tak miałaby wyglądać alternatywa dla Polski. Tymczasem tak, jak nie powinniśmy zamieniać/uzupełniać wojowania z Rosją wojowaniem z Chinami, tak istotnie, moglibyśmy zyskać na ogólnym odprężeniu europejsko-rosyjskim. Ale nie płacąc za nie zbędnymi koncesjami ideologicznymi wobec Brukseli. Zupełnie przeciwnie. Całkowicie nową jakość geopolityczną mogłoby dać Polsce tylko  samodzielne pójście w forpoczcie porozumienia zarówno z Moskwą, jak i Pekinem, a także z mniejszymi ośrodkami (jak choćby z Teheranem).  Nasza wartość geopolityczna pojawi się dopiero wraz z poczuciem wartości własnej i środkami jej zabezpieczenia.

 

W przeciwnym razie nadal będziemy tylko popychadłem.

 

Konrad Rękas

 

 



[i] Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, “Bez prawa i bezpieczeństwa. Polska w nowym świecie”, Onet.pl, 29 sierpnia 2019 r.

KOMENTARZE

  • Będziemy tylko popychadłem
    Bo wykonujemy prawo konstytucji w której ktoś nieznany napisał, że liczba nieparzysta daje równowagę ludziom.
  • Ten teemat
    wymaga epopei, albo krótkiego zarysu.

    PS "rosjanoznawstwa"
  • Sytuacja ciągle się zmienia. Rosja wchodzi w układy, które
    zmieniają jej politykę. Oprócz Chin, Rosja jest zaangażowana we współpracę z Indiami, Turcją i Japonią. https://www.moneycontrol.com/news/world/india-turkey-to-make-s-400-with-russia-move-could-annoy-us-4441111.html

    https://economictimes.indiatimes.com/blogs/et-commentary/act-far-east-could-create-a-nexus-between-india-russia-and-japan/
    Te państwa pociąga możliwość inwestowania w zasoby syberyjskie. Szczególnie Indie mocno się angażują.
    https://economictimes.indiatimes.com/news/politics-and-nation/far-east-comes-near-modis-ambitious-move-to-diversify-india-russia-relations/articleshow/71027459.cms
    Rosja już nie zajmuje się zbytnio problemami Europy, czy Polski.
  • @ autor
    Polacy lubią wymachiwać szabelkami, więc dostali szabelki. Jak są za słabi do prawdziwej szabli, to przynjamniej mogą się wydzierać tu w NEonie. (Internet też przyszedł z Ameryki.)

    Ale czy to znaczy, że będzie wojna z Rosją? Nic z tego – przynajmniej tak długo, jak Trump jest prezydentem.
  • Do @Zdzich 06:48:26
    Wypraszam sobie w imieniu Polaków twierdzenie twoje ze my lubimy machać szabelką ! Polacy Słowianie chcą pokoju i dobrobytu !!!!

    UWAGA
    żydzi z PO PIS N PSL SLD to nie są Polacy !!!!!!

    Od 30 lat Polska jest okupowana przez mafię żydo-chazarską i to ona przy pomocy policji i tajnych służb ABW realizuje antypolską politykę !

    POLSKA KRAJEM NEUTRALNYM ! precz z żydowską okupacja Polski !!!


    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • Autor.
    Nikt z "ekspertów" nie napisał o tym, co się dzieje w Rosji teraz! Rosjanie mają dość dyktatury Putina i jego akolitów! Wielkie demonstracje nie ustaną i wtedy, gdy padnie reżim Putina, to rosjanie być może będą stanowili o swoim kraju a nie grupa zatwardziałych komuchów.Bez demokracji w Rosji, co będzie następowało wolno, nie należy się bratać z reżimem!!! Potraktowanie Polski w sprawie tragedii smoleńskiej, pokazuje, jaki stosunek do Polski ma ten reżim!
  • "Czy Europa pogodzi Polskę z Rosją?"
    -----------------
    Polski nie ma - jest tylko jej atrapa okupowana przez tych - co okupują
    to - co kiedyś było USA, Rosją i Europą. Precyzyjniej mówiąc - to oni okupują całą ludzkość w imieniu Piekła.
    Wniosek?
    Tak naprawdę - to okupant okupujący w/w tereny jest w dobrej komitywie i to samo można powiedzieć o okupowanych. Okupowani - którzy nie są opętani przez okupanta nic nie maja do swojego rówieśnika z Rosji, Europy czy USA - pod warunkiem, że ich też czarci pomiot nie opętał.
    Wystarczy w odpowiednim czasie poznać ich (czarci pomiot) po owocach - i nie dać się podjudzać na siebie, nie ulegać wszechobecnemu, totalnemu kłamstwu, kuszeniu, skłócaniu i totalnej, obligatoryjnej i niejako z urzędu - demoralizacji.
    Tak, tak - nie, nie a reszta od Złego pochodzi.
    Wniosek?
    Jeżeli zawczasu po owocach ich poznacie - nikt nie będzie musieć się godzić bo zgoda zawsze będzie - ponieważ to niezgoda od Złego pochodzi.
  • @zibi 09:15:04
    Jasne. Wielkie demonstracje finansowane z Zachodu? Z wielkimi demonstracjami to sobię nawet nieudacznicy z PiS poradzili.
  • @Wican 09:44:33
    internetowe rusofoby nie dostały jeszcze nowych wytycznych, więc dalej grają tę samą melodię.
  • @zibi 09:15:04
    Byłoby dobrze gdybyś poszedł do lekarza i zrobił sobie badania.
  • @Wican 09:44:33
    Ale, o ile się nie mylę, to wtedy przyjechał Gulianii, więc wiadomo, czyja ręką ,,bunty,, opozycji wychamowała.
  • @zbig71 14:51:37
    Tkia cham, jak ty nie jest w stanie mnie obrazić!!! Tobie nie jest potrzebny lekarz, bo zmiany w mózgu są nieuleczalne!
  • @ele 08:49:39
    Co zrobiłeś aby Polacy i Słowianie mieli pokój i dobrobyt?
    My, POLONIA AMERYKAŃSKA, wydaliśmy oświadczenie.
    https://politykapolska.eu/2019/08/29/odpowiedz-amerykanskich-organizacji-polonijnych-na-list-88-senatorow-usa/

    A ty? Tylko machasz szabelką!
  • @zibi 15:09:50
    To była tylko lekko rzucona sugestia. Ale widzę, że miała i chyba nadal ma racjonalne podstawy.
  • @Zdzich 16:15:54
    Gówno tam wydaliscie, frędzlu. Przyjechał Magierowski i wygnał was do budy. Idź zapierdzielać przy azbeście, bo do tego jesteś stworzony.
  • @zbig71 18:52:03
    Lepiej napisz do czego ty jestes stworzony, gdyz dotychczas nic normalnego od ciebie nie zauwazylem.
  • Marne szanse jak długo PiS lub PO będzie rządzić.
    Te partie są przesiąknięte nienawiścią do Rosji przekazywaną z ojca na syna i z matki na córkę. Przypomina to lata międzywojenne gdy cała machina polityczno-propagandowa była wówczas skierowana przeciwko ZSRR łącznie z machiną religijną, głoszącej nienawiść do wyszydzanej czerwonej zarazy na Wschodzie a także wpajaną tą nienawiść dzieciom w szkołach.
  • @zibi 15:09:50
    ale to była tylko życzliwa rada, chyba? Ale jesteś nieaktualny. Bo ty myślisz, że to wszystko naprawdę.
  • @Zdzich 16:15:54
    Polonia to była za Moskala. Teraz to ratlerki głównie wykonujący polecenia panów.
  • ...nie ma zgody na....zgodę...
    ...Europejskie działania na rzecz normalizacji stosunków z Rosją są sprzeczne z interesami USA,a Polska jako zwsalizowany podmiot takie zgody nie dostanie. Jesteśmy bezwolnym ogniwem kordonu budowanego przez USA i tym samym zwolnieni z podmiotowości polityki obronnej i zagranicznej nie wspominając o gospodarczej,a społeczna ma wymiar święta hanuki w pałacu prezydenckim jako rewanż za wigilię w Knesecie...
    ...Kaczyński przyjął nasze terytorium jako teatr wojny i na ty kończy się nasza rola..,a Europie to ,przy zianiu do niej nienawiścią nie przeszkadza...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031